Na konferencji prasowej po meczu Korony z Lechią trenerzy obydwu drużyn nie do końca dowierzali w to, co stało się w ostatnich minutach na boisku. Tomasz Kafarski wyraził wielkie uznanie dla poczynań jego piłkarzy, natomiast Marcin Sasal w mocnych słowach wypowiadał się o grze defensywnej swojego zespołu.

Tomasz Kafarski: – Widzieliśmy dzisiaj dwie Lechie. Jedną, do przerwy nie umiejącą podejmować żadnych dobrych decyzji. W drugiej połowie, po stracie kolejnej bramki, zobaczyliśmy drugą Lechię, która zaczęła grać inaczej. Myślę, że kluczowym momentem był szybko strzelony gol na 1:2 i, nie ukrywam, zejście Niedzielana, który był świetnie dysponowany, a przy tak grającej w drugiej linii Korony, na pewno nadzialibyśmy się na jeszcze jakąś kontrę. To, co pokazał mój zespół w końcówce, jest rzeczą niesamowitą. Jestem szczęśliwy, chociaż w przerwie byłem w zupełnie innym nastroju. I taki jest właśnie sport, że czasami kwadrans może zmienić całą pracę, jaką wykonano w trakcie sezonu.
Marcin Sasal: – Zamiast prowadzić 3:0, przegraliśmy 2:3. Uważam, że w pierwszej i w części drugiej połowy graliśmy mądrze. Chłopaki zagrali poprawnie, utrzymywaliśmy się przy piłce i powinniśmy dużo wyżej prowadzić. Katastrofalne błędy indywidualne, które popełniliśmy przy straconych bramkach, to zgroza. Sam nie wierzę w to, co się stało. Takich goli się nie traci, takiego spotkania nie wolno było nam przegrać. Nie można mieć nic do zarzucenia grze ofensywnej, w obronie natomiast był dramat. Co do Andrzeja Niedzielana, to poczuł on ból w pachwinie i nie można było go dłużej trzymać na boisku. Zmiennicy nie spowodowali, by Korona grała na tym samym poziomie, co do 70. minuty.











