Lechia Gdańsk zremisowała z Widzewem Łódź 0:0 w sobotnim meczu 13. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Na pomeczowej konferencji z wyniku zadowolony był tylko szkoleniowiec gości, Radosław Mroczkowski.
Dla Lechii był to czwarty w tym sezonie bezbramkowy remis przed własną publicznością. Co więcej, podopieczni Tomasza Kafarskiego na swoim stadionie wygrali tylko jedno spośród sześciu spotkań. Na konferencji szkoleniowiec nie krył rozczarowania z kolejnego remisu na własnym obiekcie.
– Liczyliśmy na to, że ten mecz będzie przełomowy. Że wywalczymy zwycięstwo, strzelimy gole, pokażemy efektowną grę, a kibice wrócą do domu w dobrych nastrojach. Niestety, nie udało się. Ten mecz pogłębił sytuację, w której się znaleźliśmy. Piłkarzom potrzebne było wsparcie. Musimy jednak z tej sytuacji wyjść jak najszybciej. Mamy problem ze strzelaniem bramek. Staram się jednak szukać też pozytywów – mamy najlepiej grający w obronie zespół. Po raz kolejny jednak nie udało nam się wykorzystać żadnej okazji. Czas pracuje dla nas i mam nadzieję, że podczas kolejnego meczu z Legią nie będziemy rywalom przeszkadzać, ale też będziemy konstruować akcje i strzelimy bramkę – powiedział Kafarski.
Z jednego punktu wywalczonego w Gdańsku zadowolony był trener Widzewa, Radosław Mroczkowski. Jego zdaniem PGE Arena to obiekt, z którego trudno jest wywieźć jakiekolwiek punkty.
– Z Gdańska trudno jest wywieźć punkty. Przebieg meczu pokazał, że o zwycięstwie mogła zadecydować jedna bramka. Gdyby któryś z zespołów zdobył gola, to prawdopodobnie zagarnąłby całą pulę. Chcieliśmy tu wygrać i zdobyć komplet punktów. Zawodnicy dążyli do tego, to było widać. Nie mogę powiedzieć, że ktoś się nie starał. Chęci nam nie brakowało. Zabrakło jednak jakości w ostatnim podaniu, by to się przełożyło na dobrą okazję bramkową i gola – skomentował mecz Mroczkowski.










