Reprezentacja Polski sromotnie przegrała eliminacje Mistrzostw Świata 2010, zajmując w grupie trzeciej przedostatnie, piąte miejsce. Jak wytłumaczyć klęskę „Biało-czerwonych”, zwłaszcza wobec faktu, że rywale przecież nie należeli do najsilniejszych, a nasza grupa w powszechnej opinii była uważana za najsłabszą ze wszystkich. — To nie jest wcale taka prosta sprawa, by wyjaśnić, jak do tego doszło — mówi w rozmowie z iGolem Bogusław Kaczmarek.
Dlaczego reprezentacja Polski nie zakwalifikowała się do finałów Mistrzostw Świata 2010 w RPA?
To nie jest wcale taka prosta sprawa, by wyjaśnić jak do tego doszło. Fiasko eliminacji idealnie obrazuje miejsce, w jakim znalazł się polski futbol. To wypadkowa tego, co dzieje się w naszej piłce. A przecież od EURO 2008 reprezentacja znajduje się na równi pochyłej.
To my byliśmy tacy słabi czy rywale tacy mocni?
To Polska była bardzo słaba. Słowacja w meczu z nami oddała na naszą bramkę może 1,5 strzału, a mimo to i tak zdobyła bramkę i wygrała. No i zagra oczywiście na MŚ, więc w tym momencie pytam: o co chodzi? Faktem jest też jednak, że gdyby „Biało-czerwoni” awansowali na mundial, byłoby to na pewno przekłamanie i zaciemnienie obrazu naszej gry, bo przecież znaleźliśmy się w „piłkarskim dole”. Teraz ważne, by nie zmarnować czasu, jaki nam został do EURO 2012 i jak najlepiej go wykorzystać, by za niecałe trzy lata Polska nie zawiodła kibiców na ME.
W którym momencie ta reprezentacja się skończyła? Po porażce z Słowacją czy Irlandią Północną, a może jeszcze wcześniej – po zwycięstwie z Czechami, po którym poczuła się zbyt pewnie?
Wydaje mi się, że punktem zwrotnym był mecz towarzyski z Ukrainą, a w zasadzie wydarzenia, które nastąpiły tuż po nim. Afera lwowska była dowodem na to, że wszystko wymknęło się Leo Beenhakkerowi spod kontroli, że stracił panowanie nad zespołem. W tym momencie trzeba było wstrząsnąć zespołem; zabrakło radykalnych decyzji, takich, jakie my podjęliśmy po przegranym meczu z Finlandią 1:3 na początku eliminacji EURO 2008. Wówczas w składzie nastąpiły olbrzymie zmiany; w porównaniu z zestawieniem na spotkanie z Finami, z Serbią wystąpiło sześciu nowych piłkarzy, co zaowocowało znacznie lepszą postawą w meczu z Serbami i w ten sposób zostały stworzone podwaliny pod nowy zespół. Teraz tego zabrakło.
Czy Pana zdaniem na szkodę kadry nie działali Leo Beenhakker z Rafałem Ulatowskim? Don Leo przecież doradzał Feyenoordowi Rotterdam, zaś Ula był trenerem GKS-u Bełchatów?
Na pewno współpraca obu panów, zarówno z reprezentacją, jak i klubami, była małą kolizją interesów, ale skoro w żaden sposób nie sprzeciwił się temu PZPN, musiało panować przekonanie, że jedno drugiemu nie zaszkodzi.
Kto zawiódł w tych eliminacjach najbardziej?
Trudno mówić o konkretnych nazwiskach. Zawiodła cała drużyna.
A czy jest ktoś, kogo ewentualnie można wyróżnić? O kim można powiedzieć, że nie zawodził?










