Kacper Tobiasz rozczarowuje na początku bieżącego sezonu. Urodzony w Płocku bramkarz w poprzednim sezonie szybko zyskał sympatię kibiców z Warszawy, którzy cenili go za ogromną charyzmę czy fakt, iż jest związany emocjonalnie z Legią Warszawa. Także za umiejętności, ponieważ w tym sezonie przejściowym bramkarz dość mocno przyczynił się do pozytywnych wyników.
Wygranie Pucharu Polski, 2. miejsce w ekstraklasie – to osiągnięcia Legii Warszawa z poprzedniego sezonu. A w wielu meczach to właśnie Kacper Tobiasz wychodził na pierwszy plan w pozytywnym tego zwrotu znaczeniu. Został do tego stopnia doceniony, że dostał nawet możliwość uczestniczenia w treningach dorosłej reprezentacji Polski podczas mistrzostw świata 2022.
Po tym jak znalazł się na fali wznoszącej, miało dojść do transferu za grube miliony i gry na wyższym poziomie… Niestety Kacper Tobiasz wykonuje obecnie kroki w tył, nie w przód. Strona, w którą zmierza 20-latek, jest bardzo niepokojąca… I dla Legii Warszawa, i dla całej polskiej piłki.
Kacper Tobiasz traci za dużo bramek
Legia Warszawa może zaliczyć tę przygodę w eliminacjach do Ligi Konferencji jako na razie za jak najbardziej udaną. Każdy medal ma jednak dwie strony. Oczywiście Legia awansowała i z Ordabasami Szymkent, i grając przeciwko Austrii Wiedeń. Jednak wiele spraw może niepokoić. Także po pierwszym spotkaniu z FC Midtjylland można wyciągnąć dużo negatywnych wniosków… Oczywiście głównie pijemy tutaj do postawy defensywy, w tym także Kacpra Tobiasza. Duńczycy oddali na jego bramkę zaledwie cztery strzały celne, z czego tylko jeden z nich został wybroniony. Bramkarz popełniał przy tym masę błędów i mógł zachowywać się lepiej przy akcjach bramkowych…
Czy to za długi czas reakcji, czy to zbicie piłki wprost pod nogi rywala (jak przy trzecim golu Midtjylland). A to przecież nie pierwsze wpadki w tym sezonie. Chociażby zostawał w poprzednich rundach przelobowany, nie wychodził w odpowiednim momencie do wbijanej w pole karne futbolówki… Te błędy można mu wymieniać i wymieniać. Fakty są takie, że na dziś dzień nie daje od siebie w meczach niczego ekstra. „Wojskowi” nie czują się z nim tak pewnie jak jeszcze do niedawna. Nie mogą! Co strzał w światło bramki, to niestety obecnie gol. Nie broni się również rozegraniem piłki. Niestety i w tym aspekcie zawodzi…
Wszystko powyżej pokazują najprostsze statystyki – bramki stracone. W europejskich pucharach w zaledwie pięciu meczach Legia Warszawa pod tym względem wypada okropnie. Kacper Tobiasz, który grał we wszystkich tych spotkaniach, aż 12 razy musiał wyciągać piłkę z siatki. To fatalny wynik! I gdyby nie to, że linia ofensywna „Wojskowych” spisuje się akurat bardzo dobrze, Legia Warszawa odpadłaby już może nawet na początku eliminacji.










