Hit 37. kolejki Serie A zakończył się skromnym zwycięstwem „Starej Damy” nad Romą (1:0). Przez całe spotkanie obie drużyny miały wiele okazji do strzelenia gola, ale dopiero bramka Pablo Osvaldo z 94. minuty ustanowiła wynik meczu.
Batalia pomiędzy dwoma najsilniejszymi klubami Serie A zapowiadała się niezwykle ciekawie. Juventus wyznaczył sobie za cel zdobycie 100 punktów na koniec włoskiej ekstraklasy i aby to osiągnąć, musiał stoczyć nie lada bitwę z drugim zespołem w tabeli. Teoretycznie rzecz ujmując, rzymianie nie mają już o co grać w tym sezonie. „Stara Dama” pozostawiła jednakże skazę na honorze dzisiejszych gospodarzy. W pierwszej rundzie „Bianconeri” rozgromili Romę 3:0 i pewnym było przed meczem, że podopieczni Rudiego Garcii będą chcieli się zemścić tak za pierwszy mecz, jak i za odebranie tytułu.

Spotkanie na Stadio Olimpico rozpoczęło się z wielkim impetem. Od pierwszych minut starcia obie drużyny ruszyły na siebie i co chwilę mogliśmy oglądać bramkowe sytuacje. W 8. minucie mocnym strzałem z dystansu Michel Batos próbował pokonać Storariego strzegącego bramkę „Juve” . Po chwili jednak Kwadwo Asamoah próbował odpłacić się rzymianom tym samym, ale i teraz akcja nie zakończyła się otwarciem wyniku. Następna, praktycznie stuprocentowa szansa należała do Carlosa Teveza. Argentyńczyk nie zdecydował się wystarczająco szybko na oddanie strzału, co poskutkowało ostatecznie jedynie rzutem rożnym. Dwie minuty później doczekaliśmy się pierwszej bramki dla gospodarzy. Piłka została jednak „wniesiona” ręką do siatki i oczywiście gol nie został uznany. W 23. minucie niesamowitą petardą popisał się kapitan „Wilków”, ale i teraz nie doczekaliśmy się zmiany wyniku.
Z minuty na minutę coraz bardzie na boisku odznaczał się Łukasz Skorupski, który dzisiejszym spotkanie zadebiutował na boiskach Serie A. Nasz rodak wielokrotnie ratował swój zespół przed utratą bramki, a w 26. minucie popisał się wspaniałą paradą przy próbie Fernando Llorente. Kolejne minuty przyniosły nam tak wiele okazji do strzelenia bramki, że ciężko byłby wszystkie zanotować. Piłkarze obu drużyn przez ani chwilę nie zamierzali obniżać diabelnie szybkiego tempa, które narzucili od pierwszych minut. Chwilę przed gwizdkiem kończącym pierwszą część spotkania, potężnym strzałem popisał się Paul Pogba. Po uderzeniu młodego Francuza ucierpiał jednak tylko słupek. W pierwszej połowie mogło paść co najmniej kilka bramek, więc na przerwę zawodnicy schodzili pewnie modląc się o większą skuteczność w strzelaniu.
Druga połowa również nie mogła nikogo zawieść, a już na pewno nie kibiców zgromadzonych na stadionie w Rzymie. Gospodarze od razu ruszyli do ataku, chociaż Juventus szybko odpłacał pięknym za nadobne. Kolejne przeprowadzane akcje nie były już jednak tak niebezpieczne jak te w pierwszej części gry. W 71. minucie wynik mógł w końcu ulec zmianie po strzale Stephana Lichtsteinera. Jego plany pokrzyżował ostatecznie Skorupski, który po raz kolejny zaliczył dobrą interwencję. W 82. minucie rzymianie przeprowadzili jeszcze prawdziwy ostrzał na bramkę „Starej Damy”. Najpierw piłkę do siatki próbował wpakować Nainggolan, a następnie Florenzi. Jak jednak już zdążyliśmy się w tym meczu przyzwyczaić – bramka nie padła. Kiedy zdawało się, że „bezbramkowe fatum” nie opuści dzisiaj Rzymu, padła jedyna bramka. W 94. minucie skutecznym strzałem popisał się Pablo Osvaldo, dzięki któremu na konto „Starej Damy” trafiły kolejne trzy oczka.











