Wszyscy na to czekali! Jerzy Brzęczek wreszcie zakończył swoje wakacje od futbolu. Szkoleniowca zaprezentowano w walentynkowy poniedziałek jako nowego menedżera Wisły Kraków. Popularny 50-latek związał się z „Białą Gwiazdą” kontraktem do końca bieżącego sezonu z opcją przedłużenia. Został tym samym trzecim trenerem zatrudnionym przez obecnych właścicieli.
Brzęczek zastąpił na nowym stanowisku zwolnionego wczoraj Adriana Gulę. Nowemu opiekunowi Wisły powierzono misję przywrócenia drużyny na właściwe tory. Priorytetem w tym zadaniu jest przede wszystkim utrzymanie zespołu z Małopolski w lidze. I już na wstępie trzeba powiedzieć, że będzie to twardy orzech do zgryzienia…
– Musimy sobie jasno powiedzieć, że przed trenerem został postawiony cel, jakim jest utrzymanie Wisły Kraków w ekstraklasie. Dlatego też podpisaliśmy kontrakt do końca bieżącego sezonu z opcją przedłużenia w przypadku uniknięcia spadku – powiedział na prezentacji szkoleniowca Dawid Błaszczykowski – prezes zarządu Wisły Kraków.
Jerzy Brzęczek ponownie w ekstraklasie!
Srebrny medalista Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie może powiedzieć naszej ukochanej lidze – „Dawno się nie widzieliśmy”. Ostatni raz bowiem mogliśmy oglądać go w roli szkoleniowca klubu z ekstraklasy blisko cztery lata temu! To właśnie wtedy również prowadził Wisłę… Z tym, że Płock. Osiągnął z nią wówczas piątą lokatę na koniec sezonu 2017/2018, gromadząc przy tym 57 punktów w 37 kolejkach. Wynik ten można śmiało nazwać więcej niż przyzwoitym.
Mimo to kwestią wątpliwą jest, czy zasłużył na objęcie stanowiska reprezentacji Polski. Możemy stwierdzić za to, że Wiśle Kraków taki trener przyda się bez dwóch zdań. To jedna z najlepszych, o ile nie najlepsza dostępna dla „Białej Gwiazdy” opcja. Z jakiego powodu? Otóż Jerzy Brzęczek świetnie zna realia ekstraklasy. Ma też uznane jak na zespół pokroju Wisły nazwisko. Dodatkowo potrafi zaszczepić w swoich drużynach typowy pragmatyzm, czyli coś, czego wiślakom od dłuższego czasu brakuje.
Dowodem ostatniej z cech jest chociażby gra reprezentacji Polski pod jego wodzą. Może i „Biało-czerwoni” nie grali w tamtym czasie efektownie, aczkolwiek byli niezwykle konsekwentni w defensywie. W tamtym czasie Polacy stracili przecież jedynie 20 bramek w 24 meczach. Ponadto tylko raz za kadencji Brzęczka nasz bramkarz kapitulował więcej niż dwa razy. Miało to miejsce 11 października 2018 roku w starciu z Portugalią w Lidze Narodów, kiedy nasze „Orły” przegrały 2:3.











