Piłkarsko osiągnął sporo, trenersko także. Czy będzie lekarstwem na problemy „Białej Gwiazdy”? Wydaje się, że Jerzy Brzęczek to osoba, która może wyciągnąć Wisłę Kraków z trawiącego ją obecnie kryzysu. Nowy opiekun piłkarzy z Reymonta udowadniał już nieraz, że z dobrym skutkiem potrafi radzić sobie w ekstraklasie.
To musiało w końcu nastąpić i Jerzy Brzeczek po kilku miesiącach odpoczynku wraca na ławkę trenerską. Nie dziwi też klub, w którym niedawny selekcjoner będzie pracował, bo przecież skoro jedną z ważniejszych tamże postaci jest Jakub Błaszczykowski, było to naturalną koleją rzeczy. Nie widzimy w tym niczego dziwnego, bo wiadomo, że Brzęczek warsztat i wiedzę posiada, a niewykluczone także, że te wspomniane koneksje wyjdą Wiśle Kraków na plus, bo panowie znają się jak mało kto, więc i dogadywać się powinno być łatwiej.
– Według mnie to był ruch, który musiał nastąpić prędzej czy później. Jerzy Brzęczek był już raz blisko objęcia Wisły za czasów poprzednich właścicieli, a nowe porządki przy Reymonta tym bardziej spowodowały, że jego przyjście do Wisły było kwestią czasu. W tej chwili związkowi „Biała Gwiazda” – Jerzy Brzęczek towarzyszy duży optymizm z obu stron. Wydaje mi się, że był to jeden z najlepszych wyborów wśród polskich trenerów w aktualnej sytuacji. Jestem natomiast bardzo ciekaw, co wydarzyłoby się, gdyby jego drużyna znalazła się w podobnym kryzysie jak pod koniec kadencji poprzedników Brzęczka na tym stanowisku – mówi Krzysztof Pulak, dziennikarz „Przeglądu Sportowego”.
Jerzy Brzęczek, czyli więcej niż solidność
Jerzy Brzęczek piłkarzem był dobrym, trochę w swojej karierze osiągnął i zawsze dawał z siebie wszystko. Na boisku jeden z liderów, czy to w klubie, czy w reprezentacji. A jakim jest trenerem? Przez pryzmat jego pracy w PZPN wielu stwierdzi, że nie najlepszym… jednak czy takie są fakty? Raczej nie. Wiadomo, że medialnym zwierzęciem nigdy nie był i to w dużej mierze mogło mieć wpływ na jego postrzeganie, zwłaszcza gdy prowadził kadrę, ale bądź co bądź notował choćby 1,71 punktu na mecz – sporo.
Reprezentacja reprezentacją, ale wcześniej jako opiekun Wisły Płock dał się poznać z jak najlepszej strony. Wyciągnął ze swojego zespołu maksa, zrobił wyniki ponad stan (5. miejsce) i w dawnej stolicy Mazowsza do dziś wspominany jest bardzo miło (Brzęczek poprowadził „Nafciarzy” w 38 meczach, średnia punktów na spotkanie: 1,5). Prezes płocczan Jacek Kruszewski mówił o szkoleniowcu tak: –
Pracowałem z kilkoma dobrymi szkoleniowcami, ale Jerzy Brzęczek łączył wszystkie cechy, jakich oczekiwałbym od współpracownika: pracowitość, uczciwość, charyzmę, odwagę, lojalność, ale też wielkie serce. Nie zapomnę, jak odchodził mój ŚP. Tata, a Jurek oferował pomoc, w tym konsultację w klinice w Austrii, albo jak przywoził naszym piłkarzom prywatne leki, gdy chorowali. Nie zapomnę też autentycznej rozpaczy zawodników w naszej szatni, jak ogłaszaliśmy jego odejście do reprezentacji. Było za kim płakać.
Brzęczek pracował także w Lechii Gdańsk, GKS-ie Katowice i wcześniej długo prowadził Raków Częstochowa, w którym zresztą był człowiekiem orkiestrą i czynnie uczestniczył w jego odbudowie. Trudy i wyzwania nie są mu obce, potrafi radzić sobie w kryzysach, dlatego przypuszczać należy, że szybko odnajdzie się w obecnej sytuacji Wisły i da drużynie impuls, który poprowadzi ją do przezwyciężenia trwającego impasu.
– Jak to będzie z Brzęczkiem w Krakowie? O jakim efekcie tej pracy będzie można mówić? Myślę, że o takim samym jak w kadrze. Bardziej efektywnym niż efektownym. Nie spodziewam się w Wiśle Kraków, by tam nagle była piękna piłka i efektowna. Wydaje mi się za to, że może być efektywna. Uważam, że wynik pod Wawelem zrobi – komentuje nasz redakcyjny kolega, Claudio Mutka.
Misja Wisła Kraków – to się może udać
Wisła Kraków nie ma ostatnio najlepszej passy. Dwie porażki, katastrofalny styl i 13. miejsce w tabeli. Jest źle, dlatego zarząd robi wszystko, by sytuacja uległa poprawie – tym ma być również zatrudnienie Brzęczka. Prezes Dawid Błaszczykowski po ogłoszeniu nowego trenera powiedział: – Mieliśmy zaplanowany projekt z trenerem Gulą, ale nie wypalił. On jest bardzo dobrym szkoleniowcem, jednak nie udało się zrealizować założeń i podjęliśmy decyzję o nowym impulsie dla drużyny.
– Przed sezonem coś sobie założyliśmy, wiemy, jakie były oczekiwania. Doszliśmy do momentu, że oczekiwania trzeba urealnić. Uznaliśmy, że grając w ten sposób, trudno będzie się utrzymać i nie chcemy podejmować ryzyka. Priorytetem są punkty, trzeba ich zdobywać więcej od rywali w walce o utrzymanie. Będzie idealnie, gdy za tym pójdzie fajna gra – tak po zatrudnieniu byłego selekcjonera mówił dyrektor sportowy Tomasz Pasieczny.
Jerzy Brzęczek w Krakowie będzie miał jeszcze jeden i to duży atut, do klubu wraca bowiem także Radosław Sobolewski, który został nowym asystentem, a jak wiadomo, „Sobol” to również uznana piłkarska marka.
– Tak naprawdę Jerzy Brzęczek, decydując się na objęcie Wisły, podjął największe ryzyko w swojej dotychczasowej karierze. Obejmuje drużynę w ogromnym kryzysie, która generalnie ma kadrę na górną ósemkę naszej ligi, w dodatku zarządzaną przez członka swojej rodziny. Jeśli coś tu pójdzie nie tak, kibice z pewnością szybko mu tego nie zapomną. Z drugiej strony, jeśli zespół się dźwignie, Jerzy Brzęczek raz na zawsze zerwie z łatką trenera, który nie poradził sobie z kadrą – będziemy mu pamiętać nakierowanie „Białej Gwiazdy” na właściwe tory. Szanse na oba scenariusze oceniam podobnie, może z lekką przewagą tego optymistycznego – podsumowuje dla nas Patryk Motyka, redaktor portalu Onet.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Piłkarsko osiągnął sporo, trenersko także. Czy będzie lekarstwem na problemy „Białej Gwiazdy”? Wydaje się, że Jerzy Brzęczek to osoba, która może wyciągnąć Wisłę Kraków z trawiącego ją obecnie kryzysu. Nowy opiekun piłkarzy z Reymonta udowadniał już nieraz, że z dobrym skutkiem potrafi radzić sobie w ekstraklasie.
To musiało w końcu nastąpić i Jerzy Brzeczek po kilku miesiącach odpoczynku wraca na ławkę trenerską. Nie dziwi też klub, w którym niedawny selekcjoner będzie pracował, bo przecież skoro jedną z ważniejszych tamże postaci jest Jakub Błaszczykowski, było to naturalną koleją rzeczy. Nie widzimy w tym niczego dziwnego, bo wiadomo, że Brzęczek warsztat i wiedzę posiada, a niewykluczone także, że te wspomniane koneksje wyjdą Wiśle Kraków na plus, bo panowie znają się jak mało kto, więc i dogadywać się powinno być łatwiej.
– Według mnie to był ruch, który musiał nastąpić prędzej czy później. Jerzy Brzęczek był już raz blisko objęcia Wisły za czasów poprzednich właścicieli, a nowe porządki przy Reymonta tym bardziej spowodowały, że jego przyjście do Wisły było kwestią czasu. W tej chwili związkowi „Biała Gwiazda” – Jerzy Brzęczek towarzyszy duży optymizm z obu stron. Wydaje mi się, że był to jeden z najlepszych wyborów wśród polskich trenerów w aktualnej sytuacji. Jestem natomiast bardzo ciekaw, co wydarzyłoby się, gdyby jego drużyna znalazła się w podobnym kryzysie jak pod koniec kadencji poprzedników Brzęczka na tym stanowisku – mówi Krzysztof Pulak, dziennikarz „Przeglądu Sportowego”.
Jerzy Brzęczek, czyli więcej niż solidność
Jerzy Brzęczek piłkarzem był dobrym, trochę w swojej karierze osiągnął i zawsze dawał z siebie wszystko. Na boisku jeden z liderów, czy to w klubie, czy w reprezentacji. A jakim jest trenerem? Przez pryzmat jego pracy w PZPN wielu stwierdzi, że nie najlepszym… jednak czy takie są fakty? Raczej nie. Wiadomo, że medialnym zwierzęciem nigdy nie był i to w dużej mierze mogło mieć wpływ na jego postrzeganie, zwłaszcza gdy prowadził kadrę, ale bądź co bądź notował choćby 1,71 punktu na mecz – sporo.
Reprezentacja reprezentacją, ale wcześniej jako opiekun Wisły Płock dał się poznać z jak najlepszej strony. Wyciągnął ze swojego zespołu maksa, zrobił wyniki ponad stan (5. miejsce) i w dawnej stolicy Mazowsza do dziś wspominany jest bardzo miło (Brzęczek poprowadził „Nafciarzy” w 38 meczach, średnia punktów na spotkanie: 1,5). Prezes płocczan Jacek Kruszewski mówił o szkoleniowcu tak: –
Pracowałem z kilkoma dobrymi szkoleniowcami, ale Jerzy Brzęczek łączył wszystkie cechy, jakich oczekiwałbym od współpracownika: pracowitość, uczciwość, charyzmę, odwagę, lojalność, ale też wielkie serce. Nie zapomnę, jak odchodził mój ŚP. Tata, a Jurek oferował pomoc, w tym konsultację w klinice w Austrii, albo jak przywoził naszym piłkarzom prywatne leki, gdy chorowali. Nie zapomnę też autentycznej rozpaczy zawodników w naszej szatni, jak ogłaszaliśmy jego odejście do reprezentacji. Było za kim płakać.
Brzęczek pracował także w Lechii Gdańsk, GKS-ie Katowice i wcześniej długo prowadził Raków Częstochowa, w którym zresztą był człowiekiem orkiestrą i czynnie uczestniczył w jego odbudowie. Trudy i wyzwania nie są mu obce, potrafi radzić sobie w kryzysach, dlatego przypuszczać należy, że szybko odnajdzie się w obecnej sytuacji Wisły i da drużynie impuls, który poprowadzi ją do przezwyciężenia trwającego impasu.
– Jak to będzie z Brzęczkiem w Krakowie? O jakim efekcie tej pracy będzie można mówić? Myślę, że o takim samym jak w kadrze. Bardziej efektywnym niż efektownym. Nie spodziewam się w Wiśle Kraków, by tam nagle była piękna piłka i efektowna. Wydaje mi się za to, że może być efektywna. Uważam, że wynik pod Wawelem zrobi – komentuje nasz redakcyjny kolega, Claudio Mutka.
Misja Wisła Kraków – to się może udać
Wisła Kraków nie ma ostatnio najlepszej passy. Dwie porażki, katastrofalny styl i 13. miejsce w tabeli. Jest źle, dlatego zarząd robi wszystko, by sytuacja uległa poprawie – tym ma być również zatrudnienie Brzęczka. Prezes Dawid Błaszczykowski po ogłoszeniu nowego trenera powiedział: – Mieliśmy zaplanowany projekt z trenerem Gulą, ale nie wypalił. On jest bardzo dobrym szkoleniowcem, jednak nie udało się zrealizować założeń i podjęliśmy decyzję o nowym impulsie dla drużyny.
– Przed sezonem coś sobie założyliśmy, wiemy, jakie były oczekiwania. Doszliśmy do momentu, że oczekiwania trzeba urealnić. Uznaliśmy, że grając w ten sposób, trudno będzie się utrzymać i nie chcemy podejmować ryzyka. Priorytetem są punkty, trzeba ich zdobywać więcej od rywali w walce o utrzymanie. Będzie idealnie, gdy za tym pójdzie fajna gra – tak po zatrudnieniu byłego selekcjonera mówił dyrektor sportowy Tomasz Pasieczny.
Jerzy Brzęczek w Krakowie będzie miał jeszcze jeden i to duży atut, do klubu wraca bowiem także Radosław Sobolewski, który został nowym asystentem, a jak wiadomo, „Sobol” to również uznana piłkarska marka.
– Tak naprawdę Jerzy Brzęczek, decydując się na objęcie Wisły, podjął największe ryzyko w swojej dotychczasowej karierze. Obejmuje drużynę w ogromnym kryzysie, która generalnie ma kadrę na górną ósemkę naszej ligi, w dodatku zarządzaną przez członka swojej rodziny. Jeśli coś tu pójdzie nie tak, kibice z pewnością szybko mu tego nie zapomną. Z drugiej strony, jeśli zespół się dźwignie, Jerzy Brzęczek raz na zawsze zerwie z łatką trenera, który nie poradził sobie z kadrą – będziemy mu pamiętać nakierowanie „Białej Gwiazdy” na właściwe tory. Szanse na oba scenariusze oceniam podobnie, może z lekką przewagą tego optymistycznego – podsumowuje dla nas Patryk Motyka, redaktor portalu Onet.