Reprezentacja Polski niezbyt dobrze rozpoczęła eliminacje do przyszłorocznych mistrzostw świata. Drużyna Michała Probierza, mimo że wygrała oba pierwsze spotkania, to stylem nie porywała. Często mecz oglądało się bardzo flegmatycznie, marnie, a czasem nawet żałośnie, przez co reputacja kadry znów poszybowała w dół. Wielu kibiców reprezentacji nie może zrozumieć aktualnego stanu rzeczy i miejsca, w którym znalazła się drużyna. Pod nieobecność Piotra Zielińskiego i Nicoli Zalewskiego drużyna była ospała, apatyczna lub wręcz irytująca. Oba te mecze powodują, iż należy się poważnie zastanowić nad drogą, jaką w ostatnim czasie obrała reprezentacja.
Powodów do zadowolenia nie ma
Reprezentacja Polski w obu meczach miała problem głównie ze składnym budowaniem akcji. Z niewyjaśnionych przyczyn bardzo często akcje były chaotyczne i pozbawione jakiegokolwiek polotu, co skrzętnie wykorzystywali Litwini. Wymienność pozycji, by zaskoczyć jakoś bardziej przeciwników, wręcz nie istniała. Trudno oglądało się to spotkanie, zwłaszcza że w środku pola nie istnieliśmy. Widać było dogłębny brak kogoś, kto będzie potrafił ożywić i przyspieszyć grę. Kimś takim z pewnością jest Piotr Zieliński, jednak z powodów zdrowotnych nie mógł pojawić się na zgrupowaniu. Przejdźmy jednak do meritum. Reprezentacja Polski aktualnie bazuje tylko i wyłącznie na indywidualnościach poszczególnych graczy, dlatego mamy do czynienia z zawodnikami, a nie drużyną. Zatrważająca może być liczba stałych fragmentów gry w obu tych spotkaniach, z których realnie nie byliśmy w stanie stworzyć żadnego poważnego zagrożenia. Często były to nieudane zagrania Frankowskiego lub przeciągnięte centry Szymańskiego.
Mecz z Maltą wyglądał lepiej pod względem wyniku, ale wciąż nie zachwycał. Polska rozpoczęła spotkanie z większą intensywnością, a pierwsza bramka padła po dobrym przechwycie Bednarka i dograniu Piątka. Zespół kontrolował przebieg meczu, ale ponownie nie kreował wielu klarownych sytuacji bramkowych. Drugi gol Świderskiego po składnej akcji środkiem pola przypieczętował zwycięstwo, ale wciąż brakowało dynamiki w grze. Przesunięcie Jakuba Modera na pozycję „ósemki” poprawiło rozegranie. Środkowy pomocnik posyłał dość dużo progresywnych podań, z czym Maltańczycy mieli problemy. Przemysław Frankowski ponownie nie błyszczał i miał problemy z dryblingiem. Tym bardziej dziwi, że po słabym meczu z Litwą zagrał w pierwszym składzie kosztem Matty’ego Casha.











