Przed nami kilka smutnych miesięcy przerwy od europejskiego futbolu. W miniony weekend zmagania zakończyli piłkarze w Primera Division. Zapraszamy więc do zapoznania się z najlepszą jedenastką zakończonego w sobotę sezonu 2012/2013 w lidze hiszpańskiej.

Willy Caballero – z jednej strony wielka szkoda, że Maladze nie udało się zająć miejsca w pierwszej czwórce, ale oczywiście bardziej na grę w Lidze Mistrzów zasłużyli piłkarze Realu Sociedad. Willy Caballero z kolei bez dwóch zdań zasłużył na miano najlepszego golkipera zakończonego niedawno sezonu. 32-letni bramkarz miał mieć trudności z odesłaniem na ławkę Carlosa Kameniego, ale nie miało to miejsca. Od pierwszego spotkania Willy zachowywał niebywałą czujność, a w wielu meczach wyprawiał w bramce prawdziwe cuda. Jego największe popisy miały miejsce w drugiej rundzie rewanżowej, kiedy „Los Boquerones” ciągle zachowywali szansę na miejsce w pierwszej czwórce.

Sergio Ramos – w sezonie 2012/2013 reprezentant Hiszpanii w ogóle nie był już bocznym obrońcą. Ramos z konieczności kilka razy wystąpił na boku defensywy, jednak kiedy tylko zdolni do gry byli Arbeloa, Coentrao, Marcelo czy Essien, wracał do środka defensywy, gdzie razem z Raphaelem Varane’em tworzył duet nie do przejścia. Najważniejszym czynnikiem, który wpłynął na tak świetnie grającego na środku obrony piłkarza, była dojrzałość. Sergio nauczył się trzymać nerwy na wodzy, nie daje się już tak często ponieść emocjom i jest bezkompromisowy w swoich poczynaniach. Wydaje się, że to także on najlepiej reagował w sytuacjach konfliktowych, których przecież było bardzo wiele. Ramos, jak spora część drużyny, kłócił się z Jose Mourinho, ale zachowywał się jak dorosły mężczyzna. Wiedział, że dorosłego mężczyznę ma również naprzeciwko siebie. Nigdy niczego nie ukrywał, zawsze był szczery i to Jose w nim uwielbiał.

Diego Godin – defensywa Atletico Madryt w obecnym sezonie była tak niesamowicie zorganizowana, że czasami można było przecierać oczy ze zdumienia. „Los Rojiblancos” stracili najmniej goli ze wszystkich drużyn w La Liga, na Diego Godina i spółkę udawało się znaleźć sposób jedynie Realowi Madryt i Barcelonie. To ci dwaj giganci byli w stanie stworzyć sobie kilka świetnych sytuacji przeciwko podopiecznym Diego Simeone. Nikt nie ma wątpliwości, że tak doskonała gra w defensywie to zasługa przede wszystkim właśnie urugwajskiego stopera, który poza naprawdę kiepskim meczem z Barceloną na Camp Nou grał wprost bezbłędnie. W momencie kiedy Atletico w pierwszej rundzie rozgrywek notowało serię zwycięstw, wcale nie wbijało rywali w ziemię. Strzelało gola lub dwa, a później polegało na perfekcyjnej grze w obronie. Godin przez wszystkich uważany jest za kandydata nie do ruszenia, jeśli chodzi o miejsce w jedenastce sezonu.



















