Zestawienie bez graczy Barcelony, za to z graczami Levante. Zmieściło się tylko trzech, ale na nominację zasługiwało co najmniej ośmiu.
Javi Varas – Gracz kolejki. Casillas rozegrał najlepszy mecz w sezonie, świetny był Munua, ale Varas był ponad nimi. Tak bardzo ponad, jak to tylko możliwe. Tu więcej o nim – Varas monumental.
Sergio Ballesteros – Najlepszy obrońca obecnego sezonu La Liga. Nie pytajcie, dlaczego. Nie wiem! Chcę wiedzieć, ale nie wiem!

Borja Ekiza – Bardzo dobrze, że Marcelo Bielsa nie bawił się w robienie na złość swojemu poprzednikowi na stanowisku trenera Athleticu. Dobrze, że korzysta z jego odkrycia. Dobrze, że wystawia w pierwszym składzie Ekizę. Bask, który rok temu o tej porze był graczem drużyny rezerw i wydawało się, że jego szanse na grę w pierwszej ekipie „Lwów” są zerowe, jest czołowym defensorem La Liga. W meczu z Valencią wraz z Fernando Amorebietą doprowadzał na skraj załamania nerwowego napastników drużyny Emery’ego.
Gary Medel – Teoretycznie w meczu z Barceloną grał w pomocy, praktycznie był obrońcą. Tak jak wszyscy gracze Marcelino. Charakterystyczna facjata Chilijczyka z pewnością na trwałe wyryła się w głowach Katalończyków, którzy raz po raz ze zdziwieniem zauważali, że niewysoki „El Pitbull” zabierał im piłkę i gdzieś z nią biegł. Jeden z głównych bohaterów heroicznej obrony.
Marcelo – Brazylijczyk w tym sezonie nieco spuścił z tonu, głównie w defensywie. Mimo to ciągle pozostaje chyba najlepszym lewym obrońcą globu. W meczu z Malagą robił, co chciał. W pierwszej połowie grał praktycznie w linii z napastnikami. W drugiej rzadko opuszczał własną połowę. Na La Rosaleda wychodziło mu praktycznie wszystko.

Jose Barkero – Były gracz Numancii w La Liga rozwinął się pięknie. Mimo że nie jest młodzieniaszkiem, występami takimi jak w meczu z Villarrealem zapewnił sobie pewną posadę w najwyższej klasie rozgrywkowej na kilka lat do przodu. Hiszpan w drużynie pozbawionej gwiazd ma szansę błyszczeć. I błyszczy.
Raul Garcia – Po powrocie do Osasuny były gracz Atletico znów cieszy się piłką. Gdy zniknęło widmo niepewnego miejsca w składzie, ciągłych rotacji i wyniszczającej rywalizacji, przyszedł spokój i pewność. Cztery gole w siedmiu rozegranych dotychczas meczach to chyba niezły wynik jak na defensywnego pomocnika?












