Tym razem zestawienie spod znaku pominiętych bohaterów. Na miejsce w jedenastce zasługiwało co najmniej dwudziestu graczy, ale niestety z kogoś trzeba było zrezygnować. Największą ofiarą stał się Leo Messi, który jak zwykle był niesamowity i zdobył dwa gole, ale musiał ustąpić miejsca zawodnikom, których wybitność nie jest aż tak oczywista.
Javi Varas – Hiszpan niedawno przedłużył umowę z Sevillą i już w pierwszym meczu udowodnił działaczom, że nie popełnili błędu, stawiając na niego. Występ Javiego w meczu ze Sportingiem Gijon prasa z Półwyspu Iberyjskiego określiła mianem inspirującego i trudno się z nią nie zgodzić. Varas to jeden z najbardziej niedocenianych bramkarzy La Liga, mimo że umiejętności plasują go w ścisłej czołówce klasyfikacji golkiperów.

Andoni Iraola – Marcelo Bielsa na początku sezonu ustawiał Andoniego na skrzydle. Potem sadzał na ławce rezerwowych, aż w końcu wpadł na iście szatański plan i pozwolił mu zagrać na jego nominalnej pozycji. I, nie uwierzycie, Iraola był nie do zatrzymania. Biegał sobie od jednego pola karnego do drugiego i siał spustoszenie. Zaliczył asystę przy trafieniu Javiego Martineza i pół asysty przy golu Gabilondo.
Sergio Ramos – każdy występ Hiszpana na środku obrony wywołuje dyskusję, czy tak doskonałego stopera można wystawiać na boku obrony. Na razie chyba jeszcze można, ale za kilka lat, gdy już sił będzie mniej, Andaluzyjczyk stanie się czołowym środkowym obrońcą globu. W meczu z Betisem pracował za dwóch, bo wracający po kontuzji Pepe prezentował się aż nadto przeciętnie.
Sergio Ballesteros – 36 lat. 300 kilogramów. Twarz rzeźnika, ciało Jabby, mina mordercy i pozycja najlepszego stopera ligi. Nie pytajcie, jak to możliwe, bo nawet sam Jabba nie wie.
Juanfran Garcia – właściwie to samo, co u Ballesterosa, z tym że bez nadwagi. Juanfran ma 35 lat, a zachowuje się jak 20-latek i nikt nie wie, co się dzieje.
Ndri Romaric – w Sevilli go skreślili. To skreślenie było bardzo nielogiczne, bo czarnoskóry pomocnik w Andaluzji wykonywał wielką pracę. W ostatniej chwili Romarica przygarnął Espanyol i, mimo jego niejakich problemów z wejściem do drużyny, wszystko potoczyło się co najmniej dobrze. W wyjazdowym meczu z Rayo zawodnik zapewnił Katalończykom komplet punktów.
Javi Martinez – podobnie jak Iraola, Javimar bardzo cierpiał, grając na pozycji innej niż nominalna. Mimo że w obronie radził sobie, powiedzmy, nietragicznie, to wystawienie go gdzie indziej niż na defensywnej pomocy to marnowanie jego potencjału. W meczu z Osasuną Bask grał tam, gdzie chciał i był świetny. Zdobył też bramkę.











