6. kolejka Premier League za nami. Znowu nie zabrakło niespodzianek, bo za taką na pewno należy uznać zwycięstwo przeciętnie spisującego się w tym sezonie Tottenhamu na Old Trafford. Pierwszą porażkę w sezonie zanotował Arsenal, a nadal niepokonana jest Chelsea. Everton po kolejnej wygranej niespodziewanie wskoczył na drugą lokatę.
Wybrana przez nas jedenastka 6. kolejki gra eksperymentalnym systemem 1-3-4-3, ale nie mogło być inaczej, skoro kilku napastników prezentowało się lepiej niż znakomicie. Dlatego też z konieczności ustawiamy Suareza w linii pomocy. „Urus” w ostatniej serii spotkań wyróżnił się najbardziej, bo oprócz trzech goli w wyjazdowym meczu z Norwich asystował przy jednej bramce. Oto pełne zestawienie jedenastki ostatniej kolejki według redakcji ligi angielskiej naszego wortalu.

Petr Cech – najpewniejszy punkt defensywy Chelsea w tym sezonie. Mimo że puścił bramkę z Arsenalem, swoimi znakomitymi paradami zapobiegł stracie kolejnych goli. Dwie jego interwencje śmiało można nazwać paradami kolejki.
Titus Bramble – aż dziw bierze, że doświadczony defensor Sunderlandu dopiero pierwszy raz trafia do naszej jedenastki kolejki. Bramble był wszędzie i całkowicie wyłączył z gry trio napastników Wigan. Jego współpraca z równie znakomitym Johnem O’Shea sprawiła, że goście byli w stanie oddać zaledwie trzy strzały w światło bramki.
Aaron Hughes – Irlandczyk przez większość spotkania niemal w pojedynkę znakomicie powstrzymywał piłkarzy City. Aguero i Tevez nie mogli się przedostać pod pole karne Fulham, więc próbowali strzałów z dystansu. Hughesowi świetnie pomagał australijski golkiper Mark Schwarzer. Zatrzymanie piłki na linii bramkowej po jednym ze strzałów z dwóch metrów było najwyższej próby. Irlandzki gracz nie ponosi odpowiedzialności za żadną ze straconych bramek. Gdyby nie Hughes, Fulham przegrałoby wyżej.
Jan Vertonghen – kolejny z obrońców, w przypadku którego można zapytać: co robi w jedenastce kolejki gracz, którego drużynie strzelono dwie bramki? Już tłumaczę. Belg błyskawicznie, bo już w 2. minucie, dał swojemu zespołowi prowadzenie i szczególnie w pierwszej połowie wprowadzał dużo spokoju w poczynania kolegów z ekipy. Od początku sezonu najpewniejszy punkt defensywy Tottenhamu.













