W zestawieniu obejmującym czwartą kolejkę nietrudno znaleźć graczy Atletico i Sevilli. Ekipa Simeone osiągnęła na starcie sezonu kosmiczną formę i tylko niewielką rysą na jej obliczu jest strata trzech goli przy prowadzeniu 4:0. Andaluzyjczycy z kolei dzielnie stawili czoła wielkiemu Realowi, czego nie sposób nie docenić.
Andres Palop – o 39-letnim golkiperze Sevilli można napisać co najmniej dwie ciekawe rzeczy. Jedna z nich to skłonność do nieustannej walki o miejsce w składzie, bez względu na okoliczności. Doświadczył tego choćby Javi Varas. Jeszcze niedawno wydawało się, że transfer Diego Lopeza na dobre zamknął leciwemu Lewantyńczykowi drogę do bramki, ale ten nie pogodził się z mianem golkipera numer dwa. I chociaż Real nie stwarzał takiego zagrożenia, jakie potrafi, będąc w normalnej dyspozycji, Palop i tak swoje wybronił. Druga rzecz jest ciekawsza – ponoć by utrzymać się w dobrej formie, co rok chudnie on o jeden kilogram. Obecnie waga wskazuje równo 77, zatem – mimo całej sympatii do Andresa – w trosce o jego zdrowie mamy nadzieję, że skończy karierę odpowiednio wcześnie.
Fernando Navarro – Katalończyk wraca do formy sprzed czterech, pięciu lat, kiedy był czołowym obrońcą ligi i reprezentantem Hiszpanii. Znów jest personifikacją spokoju, pewności i dokładności. Gdy Navarro ma dobry dzień, ze świecą szukać tak klinicznie grającego bocznego obrońcy. Żadnych głupich zagrań, zero niepotrzebnego ryzyka. Czysta solidność. Di Maria miał z nim krzyż pański. Znajdujący się ostatnio w znakomitej dyspozycji Argentyńczyk na Sanchez Pizjuan był cieniem samego siebie. Głównie za sprawą wychowanka Barcelony.

Inigo Martinez – w ostatnim czasie o Basku było wyjątkowo cicho. Jeden z najlepszych obrońców poprzedniego sezonu La Liga długo walczył z kontuzjami, ale gdy już wrócił na dobre, to od razu z przytupem. Wychowanek Realu Sociedad to bardzo zadziorny obrońca. Gość, który potrafi bez mrugnięcia okiem uderzyć na bramkę z własnej połowy. Albo dostać czerwoną kartkę za brutalny faul. Albo zrobić milion innych rzeczy. W starciu z Saragossą 21-latek strzelił gola i miał 14 odbiorów.
Aly Cissokho – Francuz zachwycił obserwatorów w meczu Valencii z Celtą. Nie dość, że zupełnie zdominował swoją stronę boiska, to jeszcze zdobył gola na wagę zwycięstwa. Właśnie takiej gry oczekują fani „Los Ches” po sprowadzonym w miejsce Jordiego Alby defensorze. Sam zawodnik w Lewancie czuje się znakomicie i bardzo odpowiada mu rola boiskowego lidera. Mauricio Pellegrino nie ma środka pola, więc solidni gracze na flankach to dla niego prawdziwe zbawienie.











