W przedostatniej rundzie spotkań obecnego sezonu największym wydarzeniem było pożegnanie Pepa Guardioli z Camp Nou. Żeby uczcić swojego ulubionego trenera, Messi strzelił cztery gole. Żeby uczcić Messiego, uznaliśmy go graczem kolejki.
Juan Pablo – kolejny znakomity mecz Hiszpana. Jeśli Sporting jakimś cudem się utrzyma, to największe podziękowania będą się należały właśnie bramkarzowi ekipy z Gijon. Juan Pablo bardzo rzadko zachowuje czyste konto (cztery razy w ciągu całego sezonu, dwa razy mniej niż następni golkiperzy w tej klasyfikacji), ale jeszcze rzadziej popełnia błędy.

Pablo Alvarez – może i nie jest to najbardziej pewny i stabilny emocjonalnie piłkarz La Liga, ale nie można mu odmówić talentu. Gdy ma dobry dzień, jest nie do przejścia. Taki właśnie dzień Argentyńczyk miał w starciu z Racingiem Santander. Był zdecydowanie wyróżniającą się postacią.
Mikel San Jose – Bask skorzystał z faktu, że Marcelo Bielsa w meczu z Getafe dał odpocząć czołowym zawodnikom, i wskoczył do wyjściowej jedenastki. Nie zawiódł, rozegrał bardzo dobre zawody i chyba pozwolił kibicom choć częściowo zapomnieć o ostatnich marnych występach.
Javier Mascherano – dowód na to, że Guardiola jest trenerskim geniuszem. Argentyńczyk był kupiony, żeby grać w pomocy. Pep odkrył w nim jednak talent do grania na stoperze. I teraz „El Jeficito” rządzi w obronie. Prezentuje się nie gorzej niż Puyol, a to spory wyczyn.
Eneko Satrustegi – wychowanek Osasuny gra baaaaardzo nieregularnie. W swoich dwóch pierwszych meczach dostał dwie czerwone kartki. Potem zaliczył trochę dobrych meczów, potem trochę złych, potem usiadł na ławce. Teraz znów gra bardzo dobrze. Rollercoaster.
Tomas Pina – Mallorca ostatnio wygrywa mecz za meczem. Duża w tym zasługa Piny, który razem z Martim tworzy jeden z najlepszych duetów pivotów w La Liga. Teraz przed ekipą z Balearów naprawdę trudne zadanie. Jeśli wygra z Realem na Bernabeu, w przyszłym roku zagra w europejskich pucharach.
Isco Alarcon – Malaga znów przegrała, ale Isco zaliczył cudowny występ. Młody Andaluzyjczyk bardzo cierpiał z powodu strasznej nieskuteczności kolegów. Gdyby „Los Boquerones” byli w stanie wykorzystać jego podania, wynik meczu byłby zupełnie inny.
Jesus Navas – cztery asysty. W ciągu ostatnich trzynastu lat w Primera Division tylko jednemu człowiekowi udało się zaliczyć aż tyle podań skutkujących golem w jednym meczu. Tym człowiekiem był oczywiście Xavi, który trzy lata temu rozbijał Real Madryt. Jesus Navas występem w meczu z Rayo ostatecznie zapewnił sobie miejsce w samolocie do Polski.











