Czterech piłkarzy Realu Madryt… Ciekawe dlaczego… Do tego dwóch z Atletico. Widać, że kochamy Madryt. Na gracza kolejki wybraliśmy Ardę Turana, który w dwie minuty zrobił więcej niż większość graczy La Liga w ciągu całego sezonu.
Gustavo Munua – Levante to dziwna drużyna, jest bardzo wysoko w tabeli, zdobywa miliony punktów i puka do bram Ligi Mistrzów, ale tak naprawdę od kilku miesięcy nie pokazuje niczego szczególnego. Cała układanka opiera się na wyczynach indywidualnych. Raz Ruben strzeli coś w doliczonym czasie gry, raz Barkero trafi z wolniaka i jakoś to leci. W ostatniej kolejce błysnął Munua. Urugwajczyk obronił rzut karny w końcówce meczu i uratował niezwykle cenny dla Levante punkcik.

Juanfran Torres – kolejny znakomity występ Hiszpana. Już trzy miesiące trwa passa wychowanka Realu, passa meczów zadziwiających, meczów bezbłędnych, efektownych i sprawiających, że ręce same składają się do oklasków. Najlepszy prawy obrońca ligi, nie ma wątpliwości.
Pepe – grał z Barceloną i nikogo nie zabił ani nawet nie zranił. To powód do świętowania. Portugalczykowi udało się stłumić wewnętrzny głos nakazujący brutalną, bezmyślną grę. Zaliczył występ bardzo, bardzo dobry.
Sergio Ramos – razem z Pepe stworzył na Camp Nou mur nie do przebicia. Mocarna ofensywa Barcelony została zupełnie zneutralizowana, nie była w stanie niczego zrobić. Sergio, poza doskonałą grą w obronie, popisał się kilkoma bardzo efektownymi rajdami na połowę rywala. Właśnie tego oczekuje się od najlepszego stopera Primera Division.
Nacho Monreal – w meczu ze swoją byłą drużyną Bask był po prostu znakomity. Naprzeciwko siebie miał Marca Betrana i Alvaro Cejudo, ale nic sobie z tego nie robił. Grał tak, jakby rywale nie istnieli. Biegał, dryblował, wrzucał, strzelał (w słupek)… Partidazo.
Ander Herrera – dawno nie widzieliśmy wychowanka Realu Saragossa w takiej formie. Bask od ponad miesiąca gra z kontuzją, zazwyczaj sił starcza mu na 45 minut. W weekend było inaczej – zagrał prawie całe zawody, zaliczył asystę i był najlepszy na murawie.
Arda Turan – gracz kolejki. Dwa gole w dwie minuty. Pierwszy półprzewrotką, drugi po strzale z łamiącą prawa fizyki rotacją. Turek gra jak z nut, razem z Diego tworząc duet, jakiego nie powstydziłyby się czołowe ekipy globu.
Mesut Oezil – ależ mecz na Camp Nou! Niemiec był wszędzie, pracował w defensywie, inicjował pressing, podawał, rozgrywał, rozciągał formacje i ogólnie robił wszystko to, co w Barcelonie powinien robić Xavi. Ale Katalończyk był w sobotę w słabej formie. Mesut przyćmił go całkowicie.











