Hit minionej serii gier na boiskach Primera Division nie rozczarował. Valencia rozbiła Malagę aż 5:1, więc nic dziwnego, że w jedenastce kolejki znajduje się aż czterech graczy drużyny z Estadio Mestalla.
Keylor Navas – występ golkipera Levante przeciwko Barcelonie był niemalże idealny. Kostarykanin wyprawiał w bramce cuda, obronił rzut karny Davida Villi i chwilę później dobitkę, ale w samej końcówce musiał skapitulować. Nie zmienia to jednak faktu, że bez 26-latka „Żaby” srogo poległyby na Camp Nou już w pierwszej połowie spotkania.

Aly Cissokho – Valencia fantastycznie wykorzystywała fakt, że prawa strona Malagi była w sobotni wieczór po prostu fatalna. Jesus Gamez w ogóle nie przypominał Jesusa Gameza, a Aly Cissokho bezlitośnie czerpał z tego korzyści. Raz po raz podłączał się w akcje ofensywne, zanotował jedną asystę, a i w obronie był bezbłędny.
Diego Colotto – Espanyol wykonał kolejny, milowy już krok w stronę utrzymania. W starciu z Getafe katalońską drużyną od tyłu dowodził Colotto, który nie dość, że nie pozwalał rozwinąć skrzydeł napastnikom gospodarzy, to jeszcze zanotował asystę przy jednej z bramek.
Adriano – Brazylijczyk po raz kolejny zagrał nie na swojej naturalnej pozycji i po raz kolejny udowodnił, że jest piłkarzem niezwykle uniwersalnym. To on trzymał w ryzach całą obronę Barcelony. Levante było w stanie zbliżyć się tylko do 30. metra od bramki Valdesa, dalej mur obronny był już niezwykle solidny. Trzeba jednak zaznaczyć, że Adriano był świetnie wspierany przez powracającego do wysokiej formy Abidala.
Cristian Sapunaru – 29-letni defensor Realu Saragossa w pojedynkę mógł zapewnić swojej drużynie zwycięstwo lub choćby remis z Celtą Vigo. To on wyprowadził gości na prowadzenie, a potem miał jeszcze dwie bardzo dobre okazje do pokonania Varasa. Koniec końców to gospodarze sięgnęli po niezwykle istotny komplet punktów, choć samemu Sapunaru nie można niczego zarzucić.
Ever Banega – gracz kolejki. Wielkie partidazo w wykonaniu Argentyńczyka przeciwko Maladze. Banega rozrywał andaluzyjską defensywę na wszelkie sposoby. A to sam mijał obrońców jak tyczki, a to posyłał świetne podania kolegom, a do tego wszystkiego dołożył jedną z bramek. Wypada tylko liczyć na to, że wysoka forma się utrzyma, a kontuzje będą omijać Evera szerokim łukiem.
Dani Parejo – kolejny gracz „Nietoperzy” środka pola. To właśnie tam Valencia dominowała całkowicie i dzięki temu mogła w taki sposób rozprawić się z Malagą. Parejo zdecydowanie bardziej skupiał się na zadaniach defensywnych, notując sporo przechwytów, ale kiedy trzeba było, podłączał się w akcje ofensywne. Po jednej z nich wpisał się zresztą na listę strzelców.










