Po manicie w meczu z Villarrealem zbrodnią byłoby nieoparcie jedenastki o piłkarzy Valencii. Zmieściło się czterech, ale równie dobrze mogłoby ich być dziesięciu. Na uwagę zasługuje również tercet Realu Madryt, który gładko rozjechał Athletic na San Mames.
Claudio Bravo – Wybór bramkarza kolejki nie był łatwy. Ostatecznie stawiamy na zawodnika, który puścił aż trzy bramki, ale uchronił drużynę przed pogromem, który przeszedłby do historii ligi. Real Sociedad stacza się na dno. Ciężko wygrywać, gdy tylko golkiper trzyma pierwszoligowy poziom.

Miguel Brito – Portugalczyk ma poważne problemy z prawem, najczarniejszy scenariusz zakłada nawet kilkuletnią odsiadkę. Unai Emery się tym nie zmartwił i postawił na niego w kluczowym dla Valencii meczu. Powiedzieć, że Miguel nie zawiódł, to jak nie powiedzieć nic. Na boisku dzielił i rządził. Prawa strona boiska była jego królestwem, nikt nie był w stanie go zatrzymać. Zaliczył asystę przy kluczowym dla przebiegu meczu trafieniu Soldado.
Ezequiel Garay – Argentyńczyk w Realu Jose Mourinho gra raz na sto lat. Gdy dostał szansę w meczu z Athletikiem, wszyscy byli zaniepokojeni. Czy brak rytmu meczowego nie sprawi, że „El Negro” będzie zachowywał się jak dziecko we mgle? Nic z tych rzeczy. Razem z Albiolem zagrali po prostu bezbłędnie. Real Madryt ma w swojej kadrze pięciu zawodników, którzy mogą grać na pozycji stopera bez straty jakości obrony. Pep Guardiola patrząc na wyczyny Gabiego Milito, pewnie wali głową o ścianę.
Filipe Luis – Gol w meczu z Realem Sociedad San Sebastian i gra na poziomie jeszcze z czasów Deportivo. Brazylijczyk takimi występami znacznie umacnia swoją pozycję w drużynie. Pozycję, która nie jest mocna. W ogóle w przypadku Atletico nie sposób mówić o mocnym statusie kogokolwiek poza De Geą i Kunem. Quique przez cały sezon rotuje na potęgę.
Pepe – Zagrał na pozycji pivota i według Karanki był najlepszy na murawie. My z Aitorem się nie zgadzamy, ale doceniamy wielką pracę, jaką wykonał Portugalczyk. Niektórzy spekulują, że Pepe w pomocy zagra w także w najbliższym GD. Nie jesteśmy do końca przekonani, czy gra trzema stoperami spodoba się wybrednemu Bernabeu.












