W dzisiejszym zestawieniu dominują gracze Sportingu, który niespodziewanie zdobył twierdzę Bernabeu i zmusił Real do zapomnienia o tytule mistrzowskim. Jak zwykle, nie mogło zabraknąć kilku graczy Barcelony.
Juan Pablo – Zatrzymał Real na Santiago Bernabeu, chociaż „zatrzymał” to ciut za duże słowo. Miejscowi właściwie sami siebie zatrzymali, grając tragicznie, co nie zmienia faktu, że hiszpański golkiper Sportingu swoje zadanie wykonał bez zarzutu. Wszakże ostatni raz czyste konto na Bernabeu zachował Victor Valdes w pamiętnym Gran Derbi 10 kwietnia zeszłego roku!
Alberto Lora – Kolega z drużyny Juana Pablo miał ułatwione zadanie, bo nie musiał się mierzyć z szalonym Marcelo, tylko spokojnym i bezbarwnym Arbeloą. Wyłączył z gry skrzydła Realu, co wystarcza z nawiązką do uznania go najlepszym prawym defensorem kolejki.
Gerard Pique – Zdobył gola na wagę pewnego mistrzostwa dla swojego klubu. Madryt twierdzi, że Katalończyk przy przyjmowaniu piłki pomagał sobie ręką. Barcelona twierdzi, że rozmowy na ten temat są bezzasadne i trzeba cieszyć się tym, że Gerard wreszcie wziął na siebie ciężar dowodzenia defensywą. Ma rację.
Jiri Jarosik – Czech sumiennie pracuje na to, by odczepiła się od niego łatka patałacha. Strzelił gola, który nie dał Saragossie nawet punktu, ale widać było, że jako jeden z niewielu naprawdę stara się, by ligowy outsider napsuł krwi potentatowi.
Jose Angel – Kolejny defensor Sportingu Gijon. Wszedł na murawę już po pięciu minutach, zastępując Roberto Canellę, i z postawionego przed nim zadania wywiązał się aż za dobrze. Jose uchodzi za jednego z najlepszych hiszpańskich piłkarzy młodego pokolenia, przed którym drzwi do „La Seleccion” stoją otworem. Mecze takie jak ten z Realem znacznie przybliżają Asturyjczyka do prawdziwego futbolu. Jeśli nie stanie się nic złego, lewy obrońca Sportingu będzie jednym z głównych bohaterów najbliższego okienka transferowego.
Thiago Alcantara – Mecz z Villarrealem był chyba ostatecznym sprawdzianem przydatności młodego barcelonisty dla Pepa Guardioli. Gracz rezerw drużyny mistrza Hiszpanii test zdał celująco, dominując w środku pola niemal tak bardzo jak Xavi. Już jakiś czas temu mówiło się, że Thiago od czerwca będzie pełnoprawnym członkiem pierwszej ekipy „Dumy Katalonii”. Teraz każdy kibic wie, że będzie to realne wzmocnienie.
Kiko Femenia – Stary trener widział w nim zastępcę dla odsuniętego od drużyny Drenthego. Nowy widzi w nim partnera dla Holendra. Razem tworzą zabójczy duet. Połączenie szaleństwa i kreatywności. Jeśli Kiko utrzyma taką formę, będzie mógł z czystym sumieniem powiedzieć, że dzięki niemu beniaminek z Alicante utrzymał się w La Liga.
Royston Drenthe – Holender wrócił do pierwszego składu Herculesa i z miejsca zaczął odgrywać równie wielką rolę jak przed przymusową przerwą. Dwa gole zapewniły drużynie komplet punktów, a jemu bezpieczne i niepodważalne miejsce w wyjściowej jedenastce.










