Wyjątkowo mało dziś graczy z czołowego duetu. Królują inni – Espanyol, Real Sociedad i Malaga. Może i liga jest dwubiegunowa, ale przynajmniej jedenastka kolejki nie.
Cristian Alvarez – odsunięcie od drużyny Carlosa Kameniego stworzyło Hiszpanowi szansę, na jaką długo czekał. Mecz z Athletikiem Bilbao pokazał jego niesamowite umiejętności i raczej przesądził o tym, że dotychczasowy pierwszy bramkarz Espanyolu prędko między słupki nie wróci. Alvarez bronił jak natchniony, bez cienia strachu i wątpliwości. Już sama obrona strzału Susaety z rzutu wolnego – piłka leciała w samo okienko – dałaby mu miejsce w jedenastce kolejki. A przecież on podobnej klasy interwencji miał jeszcze kilka!

Miguel – okazuje się, że gdy Portugalczyk myśli o meczu, a nie o karczemnych awanturach, spóźnianiu się na treningi i wymachiwaniu bronią, jest defensorem naprawdę świetnym. Niektórzy kibice pamiętają jeszcze czasy, gdy Miguel był czołowym zawodnikiem ligi. Ci, którzy nie pamiętali, w ostatnim meczu mieli okazję sobie o tym przypomnieć. Wielkie brawa dla Unaia Emery’ego za trenerski instynkt. Albo fart. Fart bardziej do niego pasuje
Vadim Demidov – rosyjsko-łotewski Norweg w meczu z Barceloną, zwłaszcza w drugiej połowie, grał niesamowicie. Końcowy wynik jest w znacznym stopniu jego zasługą. Nie ugiął się pod naporem ofensywy „Dumy Katalonii” i nie pozwolił ugiąć się kolegom.
Hector Moreno – Meksykanin przyszedł do Espanyolu z jasnym zadaniem do wykonania. Miał być liderem, miał zastąpić młodziutkiego Jordiego Amata i na razie wszystko wskazuje na to, że mu się to udaje. Jest mocny fizycznie i psychicznie. Szczególnie ta druga cecha daje o sobie znać.
Joan Oriol – Katalończyk został w Villarrealu wybrany na następcę swojego imiennika, który opuścił Lewant i przeprowadził się do Lizbony. „Marca” wieszczyła, że mecz z Sevillą będzie ostatecznym testem Oriola. Jeśli mu się uda zatrzymać skrzydłowych z Andaluzji, dostanie od trenera, kolegów i kibiców wielki kredyt zaufania. Udało się.
Asier Illaramendi – wielka sensacja w kadrze Realu Sociedad. Młody defensywny pomocnik jest w tym sezonie graczem absolutnie podstawowym. Nie do zastąpienia. Dobrze radził sobie z ofensywą Barcelony, a jeśli ktoś dobrze radzi sobie z ofensywą Barcelony, to jest z definicji graczem wybitnym. Ta wybitność może kiedyś zaprowadzić Asiera nawet do reprezentacji Hiszpanii.
Joaquin Sanchez – siedemnasta młodość byłego gwiazdora Betisu, który, okazuje się, w Maladze utrzymuje dobrą formę wypracowaną w poprzednim sezonie w Valencii. Dwa gole w meczu z Granadą nie były przypadkiem. Takie tuzy nie strzelają przez przypadek.











