Po raz kolejny mieliśmy sporo wątpliwości przy obsadzaniu poszczególnych pozycji. Tak naprawdę żaden z bramkarzy nie wybił się ponad przeciętność, przez co trudno było wybrać tego jednego, który stanąłby między słupkami w naszym zestawieniu. Na szczęście zupełnie inaczej wyglądała sytuacja na pozostałych pozycjach. Zarówno w obronie, pomocy, jak i ataku graczy, którzy zasłużyli na miejsce w jedenastce, było naprawdę wielu. Niespodziewanie najwięcej przedstawicieli w naszym zestawieniu ma broniące się przed spadkiem Podbeskidzie Bielsko-Biała, które ograło na wyjeździe Ruch Chorzów. Po raz kolejny postawiliśmy na formację 3-5-2.
Bramkarz:
Richard Zajac (Podbeskidzie Bielsko-Biała) – wykonawca najlepszej interwencji kolejki, kiedy to po strzale piłkarza Ruchu Zajac wyciągnął się jak struna i odbił futbolówkę. Obronił kilka groźnych uderzeń, lecz nie ustrzegł się także błędów. Równie dobrze mogliśmy w jego miejsce wskazać na Skorupskiego czy Szumskiego.
Obrońcy:

Marek Sokołowski (Podbeskidzie Bielsko-Biała) – kolejny podopieczny Czesława Michniewicza. Ten doświadczony zawodnik może być przykładem dla młodszych kolegów, jak należy pracować na boisku. To po jego akcji sędzia podyktował rzut karny, który na bramkę zamienił sam Sokołowski. Nominacja należy się temu piłkarzowi, ponieważ od kilku kolejek prezentuje równą, wysoką formę.
Inaki Astiz (Legia Warszawa) – prawdziwa ostoja Legii w starciu z Zagłębiem Lubin. To był prawdopodobnie jego najlepszy mecz w rundzie wiosennej. Nie popełnił w tym spotkaniu ani jednego błędu, dobrze asekurował pozostałych obrońców. Skuteczny w defensywie i groźny pod bramką przeciwnika.
Marcin Kamiński (Lech Poznań) – kolejny świetny mecz w wykonaniu tego młodego zawodnika. Druga bramka z rzędu, którą mógł zadedykować zmarłemu w zeszłym tygodniu dziadkowi. Co warte zaznaczenia, to nie Hubert Wołąkiewicz, a właśnie Kamiński był najmocniejszym ogniwem obrony Lecha Poznań. Oby ten utalentowany zawodnik nie spoczął na laurach.
Pomocnicy:
Gergo Lovrencsics (Lech Poznań) – strzelił gola i miał wielki udział przy dwóch kolejnych bramkach „Kolejorza”. Dynamiczny, raz po raz siał zamęt na prawej flance. Czyżby Węgier powrócił do wysokiej formy? To drugi bardzo dobry mecz w wykonaniu tego zawodnika, a to nie zdarza mu się zbyt często. Życzymy utrzymania tak dobrej dyspozycji.
Sebastian Mila (Śląsk Wrocław) – kapitan ekipy z Wrocławia w końcu zagrał na poziomie, do którego nas przyzwyczaił. Zdobył piękną bramkę zza pola karnego, jednak to nie wszystko. To on dyktował tempo gry, a jeśli przypomnimy sobie prostopadłą piłkę, którą obsłużył Mateusza Cetnarskiego… Palce lizać.












