Po raz pierwszy od dobrych kilku tygodni w jedenastce zabrakło miejsca dla chociażby jednego gracza Realu Madryt. Uwagę zwraca za to silna reprezentacja Espanyolu, który dzięki świetnej grze przeciwko Sevilli wprowadził do zestawienia aż trzech graczy.
Drużynę ustawiliśmy w formację, w jakiej najczęściej występuje Real Madryt – dwóch pivotów, rozgrywający, para skrzydłowych oraz napastnik.
David de Gea – Popisy takie jak w meczu z Mallorcą Hiszpanie zwykli określać jako „partidazo”. Z każdym kolejnym spotkaniem, z każdą kolejną minutą spędzoną na boisku, David coraz bardziej przypomina Casillasa. Świetna gra na linii bramkowej, skoczność, która momentami każe zastanowić się, czy ten chłopak przypadkiem nie potrafi latać. A przede wszystkim pewność siebie granicząca z bezczelnością – po raz setny trzeba powiedzieć, że gdyby nie było „Świętego”, De Gea miałby zapewnione miejsce w bramce reprezentacji na dekadę. Wczoraj swój świetny występ ukoronował obroną rzutu karnego. Strzał Webo był naprawdę niezły, poza Casillasem i Alvesem, nikt by go nie wyciągnął.

Juan Valera – Atletico to drużyna, która chyba w swoim wewnętrznym regulaminie ma wpisaną konieczność zaskakiwania. Rok temu jego formacja defensywna była dziurawa jak szwajcarski ser po godzinnym ostrzale z karabinu maszynowego. Teraz, niezależnie od tego, czy gra Godin, Dominguez, czy Ujfalusi, nic się nie sypie. Valera do składu wpadł trochę przypadkowo, ale poradził sobie świetnie. Już po niecałym kwadransie strzałem głową otworzył wynik spotkania. W jego grze wyraźnie widać było przeszłość na pozycji pomocnika – ciągnęło go do przodu, co na szczęście nie było równoznaczne z zaniedbywaniem tyłów. Quique chyba znalazł wreszcie zastępstwo dla przemęczonego Ujfalusiego.
Victor Ruiz – Połowa środka obrony. W spektakularny sposób zatrzymał gwiazdorską ofensywę Sevilli. Kanoute, Fabiano, Navas i Perotti rozbijali się o kataloński mur za każdym razem. Stracona w ostatnich minutach drugiej połowy bramka nawet w najmniejszym stopniu nie obciąża podopiecznych Pochettino – nie mogli się spodziewać, że sędzia pozwoli Negredo przyjąć piłki ręką.
Juan Forlin – Te same pochwały co przy Victorze Ruizie + specjalne gratulacje za efektowną walkę z Romarikiem. Czarnoskóry pomocnik rozgrywa obecnie sezon życia i gra naprawdę świetnie. Waży milion kilogramów, ma więcej siły niż tysiąc atletów i jest bardzo groźny. A Forlin po prostu wygrywał z nim walkę bark w bark. Ndri na początku nie wiedział, co się dzieje, był wyraźnie zdziwiony. Potem mu przeszło, ale w miarę możliwości starał się unikać 22-letniego Argentyńczyka.












