Za nami pierwsza w tym roku kolejka T-Mobile Ekstraklasy. Tradycyjnie więc wybraliśmy jedenastkę, która naszym zdaniem swoją dobrą postawą zasłużyła na pochwałę. Czy nasze typy zgadzają się z Waszymi?
BRAMKARZ:
Maciej Mielcarz – chyba najlepszy zawodnik Widzewa w przegranym meczu z Podbeskidziem. Z całą pewnością nie przynosi to chluby defensywie łódzkiego klubu. Gdyby nie Mielcarz Widzew przegrałby znacznie wyżej. Golkiper zespołu prowadzonego przez trenera Mroczkowskiego w znakomitym stylu powstrzymywał rywali. Skapitulował dopiero po strzale Patejuka z rzutu wolnego.
OBROŃCY:

Mariusz Magiera – wprawdzie trener Nawałka nie postawił na niego od początku meczu, ale już w 18. minucie Magiera zmienił kontuzjowanego Przybylskiego. Dla Górnika ta sytuacja to szczęście w nieszczęściu. Rezerwowy Górnika należał bowiem do najlepszych na boisku. Nie do przejścia dla legionistów. W dodatku zdobył bramkę na 2:0.
Tomasz Brzyski – jasny punkt Polonii. Wprawdzie ŁKS nie postawił „Czarnym Koszulom” zbyt wysokich wymagań, ale i tak to, co zaprezentował Brzyski, zasługuje na pochwałę. Podłączał się do akcji ofensywnych, strzelał na bramkę. Jego bomby sprawiały sporo problemów Bodziowi W.
Adam Banaś – po odejściu z Górnika miał stać się pewnym punktem defensywy Zagłębia. To on w meczu z mistrzami Polski wyprowadził „Miedziowych” na prowadzenie. Może specjalnie nie błyszczał, ale zaliczył solidny występ. W Lubinie powinien być podporą słabo do tej pory spisującej się defensywy.
Oleksandr Szeweluchin – to on ma załatać dziurę po wspomnianym Banasiu. Niezwykle wysoki Ukrainiec już w pierwszym spotkaniu pokazał, że stać go na grę na bardzo wysokim poziomie. Wprawdzie cała defensywa górnika spisywała się wzorowo, ale to właśnie Szeweluchin praktycznie wyłączył z gry Ljuboję. Zaliczył co najmniej kilka świetnych interwencji.
POMOCNICY:
Paweł Olkowski – kolejny piłkarz Górnika nominowany do jedenastki kolejki. W meczu z Legią walczył na całego. Boczny sektor boiska należał do niego. Kilka razy urywał się obrońcom, dogrywał świetne piłki kolegom z zespołu. Sam również mógł pokonać Kuciaka, ale zabrakło odrobiny szczęścia. Niemniej jednak zasłużył na słowa uznania.
Maor Melikson – nie widać już śladu po kontuzji. Melikson wraca w wielkim stylu. Najpierw rozegrał kapitalny mecz ze Standardem, teraz dobrą formę potwierdził w Lubinie. Wprawdzie remis nie jest dla mistrzów kraju powodem do zadowolenia, ale Izraelczyk na pewno nie musi się wstydzić swojego występu. Był motorem napędowym Wisły. Zaliczył kapitalną asystę przy bramce Kirma.











