Tym razem po trzech graczy z Realu i Barcelony. Do tego imponujący debiut Demichelisa i imponujące wejście Negredo, a także kilka innych równie imponujących spraw.
Ricardo Lopez – „Zatrzymał Getafe”, to chyba za mało powiedziane. Chętnie napisalibyśmy, że Aranzubia zatrzymał Barcelonę albo Diego Lopez Real, im się jednak nie udało tego dokonać. Ricardo natomiast dał radę. 39-latek zalicza się do całkiem licznego grona solidnych bramkarzy La Liga, którym raz na kilka kolejek przydarza się mecz spektakularny. Dies mirabilis Hiszpana zdarzył się w niedzielę.

Sergio Ramos – Drugi kapitan Realu jest chyba jedynym ofensywnie usposobionym obrońcą na świecie, który gdy zajdzie taka potrzeba, może stać się stoperem. Na środku Sergio gra nawet lepiej niż na boku, co skrzętnie wykorzystuje Jose Mourinho. Hiszpan mecz z Villarrealem zaczynał na boku, potem przeszedł na środek, następnie wrócił do początkowej pozycji. Mało tego, trener przymierzał go nawet do gry na szpicy! Taki zawodnik to błogosławieństwo dla każdej drużyny.
Carles Puyol – Pisanie o zaletach Puyola jest już nudne. Katalończyk zalicza kolejny wielki mecz, kolejny wielki sezon i kolejną już młodość. Dużo zdrowia, Carles, bo oglądanie Cię na boisku to czysta przyjemność.
Martin Demichelis – Chyba najsłabszy spośród czołowych stoperów świata po sezonie, w którym zdobył mistrzostwo i Puchar Niemiec oraz grał w finale Ligi Mistrzów. Przeniósł się do ociekającej ropą naftową Malagi szejka Abdullaha Al-Thaniego. W debiucie ligowym nie zawiódł. Ba, zagrał naprawdę dobrze w obronie, jego doświadczenie i, jak by nie patrzeć, wielka renoma, sprawiły, że momentalnie przejął rolę lidera defensywy. Już za sam ten wyczyn byłby poważnym kandydatem do umieszczenia w zestawieniu. A on, prócz tego, strzelił jeszcze gola. Okazuje się, że Martin w Maladze może nie tylko odcinać kupony od sławy, ale nawet odbudować się piłkarsko.
Eric Abidal – O golu Francuza w Pucharze Króla powiedziano i napisano dużo. Co bardziej odważni komentatorzy twierdzili, że to może być punkt zwrotny, że Eric zacznie grać pewniej i odważniej. Mało kto w to wierzył, ale tak właśnie się stało. W spotkaniu z Deportivo Abidal powinien strzelić kolejnego gola (kwestię tego, czy Francuz był, czy też nie był na spalonym pozostawiam nierozstrzygniętą – decydowały centymetry). Grał pewnie i odważnie na całej długości boiska. Pep Guardiola się cieszy, bo z Francuzem w takiej formie wygrywanie meczów będzie ciut łatwiejsze.
Javi Martinez – Bask swoim golem w ostatnich minutach meczu uratował Athleticowi punkt w meczu z Malagą. Młody wychowanek klubu z Bilbao doskonale łączy umiejętności defensywne z ofensywnymi. Dysponuje mocnym strzałem, dobrą techniką i świetnym przeglądem pola – jest jak Xabi Alonso, tylko mniej rudy. Drzwi do wielkiej piłki stoją przed nim otworem. Szkoda, że Real i „Barca” mają tak mocno obsadzony środek pola.










