Barcelona nie grała, więc Real, rozbijając Sevillę, dostarczył nam najwięcej piłkarzy do zestawienia. Piłkarzem kolejki wybraliśmy Angela Di Marię, który ostatnio autentycznie zachwyca formą.
Iker Casillas – Jego interwencja po strzale Man del Morala nie miała prawa się zdarzyć. Iker nie miał prawa przewidzieć, gdzie będzie strzelał Hiszpan. Nie miał prawa zdążyć obronić. Stał za daleko. No ale interwencja się zdarzyła, a Casillas udowodnił, dlaczego mówi się, że jest święty. W meczu z Sevillą kapitan Realu obronił jeszcze kilka niezwykle niebezpiecznych strzałów i w pełni zasłużył na miano bramkarza kolejki.

Oscar de Marcos – Personifikacja futbolu totalnego. Bask zaczynał karierę jako napastnik, później przesunięto go na skrzydło, później na lewą obronę, później na rozegranie, teraz na prawą obronę. Oscar w każdym meczu gra na innej pozycji, biega wszędzie i wszędzie jest znakomity. To on obsłużył podaniem Gaizkę Toquero, zdobywcę bramki dającej Atleticowi komplet punktów.
Sergio Fernandes – Filar Osasuny, bez niego drużyna trenera Mendilibara nie byłaby tak wysoko w tabeli. A jest bardzo wysoko – jest piąta. 34-letni stoper zdobył bramkę w meczu z Villarrealem i przez całe zawody dzielnie powstrzymywał upadłego giganta z Lewantu.
Sergio Ramos – Grał jak zawsze, najlepiej na świecie.

Guilherme Siqueira – Brazylijczyk jest trochę skrzydłowym, a trochę obrońcą. W spotkaniu z Levante był defensorem. Bardzo, bardzo dobrym defensorem. Zdobył bramkę otwierającą wynik spotkania i miał spory udział w sensacyjnej wygranej Granady.
Alejandro Pozuelo – Młody pomocnik Betisu ledwo przestał być nastolatkiem, a już stał się kluczowym graczem w układance Pepe Mela. To głównie dzięki niemu Andaluzyjczycy wygrali w Madrycie z Atletico. Dostał też czerwoną kartkę – trudno, zdarza się.












