Po prawie trzymiesięcznej przerwie powróciła T-Mobile Ekstraklasa. Pierwsza kolejka rundy wiosennej wypadła naprawdę przyzwoicie. Wystarczy wspomnieć, że w ośmiu spotkaniach strzelono 22 gole, co daje średnią 2,75 bramki na mecz. Zawodników kandydujących do jedenastki kolejki było wielu, przez co byliśmy zmuszeni pominąć kilku graczy, którzy w innym wypadku bez problemu znaleźliby się w naszym zestawieniu. Tym razem zdecydowaliśmy się na ustawienie 4-5-1. Najwięcej przedstawicieli ma Podbeskidzie Bielsko-Biała. Kto jeszcze kilka dni temu pomyślałby, że „Górale” zdominują jedenastkę kolejki?
Bramkarz:
Dariusz Trela (Piast Gliwice) – gdyby nie świetna postawa 23-letniego bramkarza, Piast przegrałby mecz z Górnikiem nie jedną, a kilkoma bramkami. Trela w wielu sytuacjach popisał się bramkarskim kunsztem, a interwencja z drugiej połowy, gdy to obronił strzał Tomasza Zahorskiego z kilku metrów, spokojnie może powalczyć o paradę kolejki.
Obrońcy:

Bartosz Rymaniak (Zagłębie Lubin) – pewny w obronie, znakomicie odczytywał zamiary przeciwnika. Wygrać z nim pojedynek główkowy to wielka sztuka, o czym przekonali się nie tylko napastnicy Pogoni Szczecin, ale również obrońcy. Bartek zdobył bramkę otwierającą wynik spotkania, dzięki czemu Zagłębiu grało się o wiele łatwiej. Dodajmy, że był to pierwszy gol tego zawodnika w T-Mobile Ekstraklasie.
Marek Wasiluk (Śląsk Wrocław) – jeszcze niedawno był na szczycie listy zawodników, którzy w Śląsku nie mają czego szukać. A tu… Transfer Tomasza Jodłowca do Legii Warszawa, niedyspozycja Rafała Grodzickiego i w ten sposób parę stoperów stworzyli Marcin Kowalczyk i właśnie Marek Wasiluk. Ten gracz rozegrał dopiero drugie spotkanie w lidze i od razu wpisał się na listę strzelców. Niewiele brakowało, a zdobyłby jeszcze jedną bramkę. Wielkie zaskoczenie.
Tadas Kijanskas (Korona Kielce) – wyłączył z gry Danijela Ljuboję, walczył za trzech i zdobył zwycięską bramkę. Czego chcieć więcej? Świetny mecz w wykonaniu litewskiego obrońcy.
Błażej Telichowski (Podbeskidzie Bielsko-Biała) – Błażej od pewnego czasu nie mógł znaleźć swojego miejsca na piłkarskiej mapie Polski. Czy to w Górniku Zabrze, czy w Zagłębiu Lubin nie wiodło mu się zbyt dobrze. Czyżby los się w końcu uśmiechnął i Telichowski znalazł swoją przystań? 28-letni piłkarz w swoim debiucie w Podbeskidziu strzelił gola i zaliczył asystę. Trafił jeszcze raz, ale sędzia odgwizdał spalonego. Prawdziwe wejście smoka.













