Tym razem zestawienie zdominowali gracze Realu. Wyjazdowe zwycięstwo 3:0 nad Sportingiem Gijon było znacznie cenniejsze niż domowa manita Barcelony.
Miguel Moya – Hiszpan w meczu z Sevillą dał się pokonać trzy razy. Przy żadnym uderzeniu Andaluzyjczyków nie miał szans. Gdyby nie on, Getafe przegrałoby mniej więcej 0:8, a Manu Del Moral cieszyłby się z hattricka. Co prawda w drugiej połowie golkiper „Los Azulones” powinien dostać czerwoną kartkę za zagranie ręką poza polem karnym, co prawda raz bardzo zabawnie minął się z piłką na dwudziestym metrze, ale na szczęście dla siebie, momenty nieporadności przysłonił kilkoma interwencjami nie z tej ziemi.

Carlos Martinez – Prawy obrońca Realu Sociedad w szalonym meczu z Malagą zaliczył prawdopodobnie najlepszy występ w sezonie. Tak uprzykrzył ofensywne zabawy Monrealowi, że reprezentant Hiszpanii szybko doszedł do wniosku, iż w tym meczu to on sobie nie poatakuje. Martinez zaliczył aż czternaście odbiorów i tylko jeden faul.
Sergio Ramos – Nie jestem w stanie wyrazić słowami tego, jak gra ten człowiek. Jest waleczny jak Puyol, ofensywnie usposobiony jak Lucio, charyzmatyczny jak Maldini. Ulubieniec madridistas powoli staje się ulubieńcem każdego. Nawet kibice Barcelony, Ramosa nienawidzący z zasady, nie są w stanie jego grze defensywnej niczego zarzucić. Trudno zarzucić coś najlepszemu stoperowi świata.
Federico Fazio – Środkowy obrońca Sevilli przez cały mecz był nie do przejścia dla atakujących Getafe, a jego strzał głową po rzucie rożnym otworzył wynik spotkania. O klasie Argentyńczyka dobrze świadczy pewna statystyka – w ciągu 90 minut gry stracił on tylko dwie piłki. Jego kolega ze środka defensywy, kapitan reprezentacji Bośni i Hercegowiny Emir Spahić, w tym samym czasie zaliczył czternaście strat. Fazio odebrał też prawie dwa razy więcej piłek niż najlepszy stoper Getafe.
Marcelo – Doskonały mecz Brazylijczyka, który momentami po prostu ośmieszał defensorów Sportingu. Mijał po kilku rywali w jednej akcji, doskonale podawał, pokazywał się do gry w ataku i zdobył ładną bramkę, uderzając z całych sił w okienko bramki Juana Pablo.
Gabi Fernandez – Gregorio Manzano ma problem z defensywnymi pomocnikami. Jest ich całe stado i żaden nie ma ustabilizowanej formy. Obecnie Gabi jest zdecydowanie najlepszy, ale jeszcze niedawno przegrywał rywalizację z Assuncao. Były gracz Saragossy pewnie dowodził linią pomocy „Los Colchoneros” w starciu z Rayo Vallecano. Zdobył też bramkę.












