Największą niespodzianką zestawienia jest powrót Carlesa Puyola. Katalończyk zaliczył wejście smoka i został graczem kolejki. Na uwagę zasługuje też obecność aż trzech graczy Athleticu Bilbao.
Gorka Iraizoz – Bramkarz Athleticu jest obecnie najlepszym golkiperem La Liga. Trudno przypomnieć sobie, kiedy Bask ostatni raz popełnił błąd. W poprzednim sezonie Gorka słynął z przeplatania meczów wybitnych spotkaniami dramatycznie słabymi. Teraz poprawa jest kolosalna. Trochę szkoda, że bramkarz Bilbao nie ma nawet cienia szans na powołanie do kadry.

Andoni Iraola – W meczu z Sevillą trener Marcelo Bielsa postawił na ustawienie z trzema obrońcami, w myśl którego Iraola miał być skrzydłowym. W praktyce jednak „El Lince” był i defensorem, i graczem ofensywnym. Biegał z jednego końca boiska na drugi, nie okazując nawet śladu zmęczenia. Jego ładny mierzony strzał z linii pola karnego otworzył wynik spotkania.
Gerard Pique – Najlepszy napastnik wśród najlepszych obrońców zdobył bramkę w meczu z Saragossą i mając u boku Puyola, po raz pierwszy od wielu tygodni zagrał na swoim poziomie. Przyjemnie było patrzeć na grę Katalończyka.
Carles Puyol – Gracz kolejki. Sytuacja podobna jak z Pique. Po raz pierwszy od dawna zagrał tak, jak potrafi. Rządził w polu karnym Victora Valdesa, rządził w polu karnym Roberto. Zdobył bramkę i był bogiem.
Oscar de Marcos – Bask jeszcze dwa lata temu był nominalnym napastnikiem, typową „dziewiątką”. Teraz jest lewym obrońcą, defensywnym pomocnikiem i rozgrywającym. Wszystko naraz. Jego bramka zapewniła Athleticowi komplet punktów w bardzo trudnym wyjazdowym starciu z Sevillą.
Borja Valero – Jego lob z dystansu był po prostu śliczny. Jego gra była bardzo dobra. Villarreal znów ma boiskowego lidera. Nie ma już strachu, że drużyna może spaść do Segunda.
Xabi Alonso – Mózg Realu Madryt w niezwykle trudnym meczu z Valencią pojedynkował się z Davidem Albeldą. Trudno powiedzieć, kto wygrał. Ważne, że ta walka była ozdobą spotkania.
David Albelda – Sto siódma młodość weterana „Los Ches”. Jego zagrania, boiskowa inteligencja i spokój były nie z tej ziemi. Jeśli Hiszpan radził sobie z gwiazdozbiorem z Madrytu, to znaczy, że przed nim jeszcze dobre kilka lat zawodowego kopania piłki.
Jose Reyes – Po meczu Atletico z Levante głównym obiektem zainteresowania dziennikarzy był Jose Antonio Reyes. Hiszpan z właściwym sobie taktem mówił, że decyzję o niewystawieniu go w pierwszym składzie podjął trener, a on tę decyzję bez szemrania zaakceptował. Wychowanek Sevilli zapomniał dodać, że Manzano jest obłąkany. Inaczej nie da się wytłumaczyć faktu, że w wyjściowej jedenastce na mecz z czwartą drużyną ligi wyszedł Eduardo Salvio. Argentyńczyk radził sobie nieźle. I pewnie nikt nie miałby do niego pretensji, gdyby nie to, co pokazał Reyes w drugiej połowie. Były gracz Realu Madryt zagrał doskonale, rozprowadził obie bramkowe akcje, które ostatecznie dały Atletico komplet punktów i był głównym architektem wymęczonego zwycięstwa. Jeśli Gregorio Manzano nie pozwoli mu grać od pierwszych minut w Derbi Madrileno, Cerezo powinien zastanowić się nad zmianą trenera.










