Przekonujące zwycięstwa Realu i Barcelony sprawiły, że piłkarze mistrza i wicemistrza Hiszpanii zdominowali zestawienie.
Ofensywne popisy hiszpańskich gigantów niejako wymusiły wybór jedenastki ukierunkowanej przede wszystkim na zmasowany szturm na bramkę rywala.
Iker Casillas – „Święty” z Mostoles szykuje formę na Gran Derbi. Gdyby nie jego świetne interwencje w meczu z Athletikiem, Real na przerwę schodziłby z bagażem kilku goli. Nic dziwnego, że trener Joaquin Caparros to właśnie w kapitanie Realu widział głównego winowajcę słabego wyniku. Rzadko zdarza się, by Iker musiał bronić tyle strzałów. Na szczęście dla „Królewskich” Casillas w tym sezonie ligowym się nie myli.

Diego Colotto – Ciężko powiedzieć, czy można Argentyńczyka uznać za prawego obrońcę. Deportivo ostatnio gra pięcioma defensorami, a Diego zajmuje miejsce drugie od prawej. Jednak dzięki świetnej asekuracji weterana Manuela Pablo, Colotto może bezpiecznie hasać przy linii bocznej. Zdobył gola w meczu z Malagą, świetnie znajdując się w polu karnym w czasie wykonywania rzutu rożnego.
Andreu Fontas – Młody Katalończyk po raz pierwszy zagrał całe spotkanie w barwach „Dumy Katalonii”. Nie pokazał waleczności i pewności Puyola, nie widzieliśmy szybkości i odrobiny szaleństwa Pique. Obserwowaliśmy za to piłkarza, który za rok – dwa z powodzeniem będzie w stanie być etatowym stoperem Barcelony. Andreu doskonale czyta grę, świetnie się ustawia i przede wszystkim widać, że jest całkowicie przesiąknięty filozofią „Azulgrany”. Być może Carles Puyol będzie musiał niedługo zrewidować swoją opinię, że to Marc Muniesa odeśle go na emeryturę. Fontas jest znacznie bliższy, by tego dokonać.
Carlos Marchena – Te same pochwały co tydzień temu. Praktycznie w pojedynkę trzymał defensywę Villarrealu, raz po raz zatrzymując ataki Valencii. Carlos pokazał, jakim jest wielkim profesjonalistą – nie zadrżała mu noga, gdy odbierał piłkę swoim wieloletnim kolegom. Dobry duch reprezentacji Hiszpanii rozgrywa nie wiadomo już który wielki sezon.
Marcelo – Umieszczanie Brazylijczyka w niemal każdej jedenastce kolejki jest trochę nudne. Ale nie ma innego wyjścia, bo defensor gra po prostu znakomicie. Ciężko zarzucić mu cokolwiek. Nie strzelił jeszcze gola, nie miał nawet asysty, ale i tak aktualnie jest w ścisłej światowej czołówce lewych obrońców.
Andres Iniesta – W naszym zestawieniu cofnięty na rozegranie. Mały, blady artysta futbolu strzelił w sobotę gola po pięknym podaniu na wybiegniecie od obrońcy Almerii. Kastylijczyk każdym meczem udowadnia, że danie mu Złotej Piłki nie będzie błędem – będzie dziejową sprawiedliwością, bo to pewnie pierwsza i ostatnia taka szansa. Pamiętajmy, że Andres to nie tylko wielki piłkarz, ale też wielki człowiek. Na palcach jednej ręki można policzyć zawodników, którzy po wspięciu się na szczyt zachowują się tak normalnie, tak zwyczajnie i pozytywnie.












