Pierwszy raz w sezonie w zestawieniu znalazło się miejsce dla trzech wirtuozów z Barcelony. Messi, Xavi i Iniesta zagrali z Villarrealem koncertowo. Wreszcie przełamał się Diego Forlan. Po raz drugi z rzędu na wyróżnienie nie zasłużył as Realu, Cristiano Ronaldo.
Tydzień temu w jedenastce znalazło się miejsce dla dwóch defensywnych pomocników, dziś dla odmiany nie będzie żadnego.
Juan Pablo – naprawdę mało brakowało, a Hiszpan zatrzymałby Real Madryt. Bramkarz z Gijonu popisał się kilkoma niesamowitymi interwencjami, zatrzymując Higuaina, Di Marię i spółkę. Niestety w kluczowym momencie zawiódł. Nie zdołał złapać piłki po strzale głową Benzemy. Futbolówka potoczyła się pod nogi „El Pipity”, który pewnie umieścił ją w siatce. Na miano bramkarza kolejki zasługuje również Iker Casillas, którego interwencja przy strzale Barrala była tak niesamowita, że pewnie nawet sam Hiszpan nie do końca wie, jak to zrobił. To może być parada sezonu.

Sergio Ramos – Hiszpan jest człowiekiem ze stali. Piłkarze Sportingu odbijali się od niego jak od muru. Ogromna siła połączona z nienaganną techniką, świetnym opanowaniem futbolówki i szybkością tworzą chyba najlepszego prawego obrońcę świata. Ramos to wojownik, wczoraj jako jedyny gracz Realu odważył się walczyć według zasad podyktowanych przez Gijon – faul za faul. Jego perfekcyjna wrzutka na głowę Benzemy przesądziła o losach spotkania. Dani Alves powinien brać u Hiszpana korepetycje z dośrodkowań.
Martin Caceres – drugi raz z rzędu w jedenastce kolejki. Urugwajczyk jest nie do zdarcia, świetny w obronie, świetny w środku pola, całkiem niezły pod bramką rywala. Wypuszczenie Caceresa to wielki błąd Pepa Guardioli. Styl gry Martina idealnie pasuje do Barcelony, gra wysoko, zdarza mu się wbiec z piłą w okolice pola karnego drużyny przeciwnej, dysponuje dobrym strzałem z dystansu. Jeśli takimi występami stoper nie zasłuży na grę w Katalonii, to znaczy, że coś jest nie tak.
Carlos Marchena – lider formacji defensywnej, która dała sobie wbić trzy gole, musi zagrać naprawdę dobrze, by zostać docenionym. Hiszpan właśnie tak zagrał. W pierwszej części spotkania w pojedynkę zatrzymał Barcelonę, kasując między innymi dwie okazje sam na sam oraz wykonując kilka pięknych, czystych wślizgów we własnym polu karnym. Biorąc pod uwagę kosmiczną formę Messiego, bez Carlosa Villarreal wyjechałby z Katalonii ze znacznie większym bagażem goli. Przyjemnie było patrzeć na popisy Marcheny.
Marcelo – Brazylijczyk w każdym meczu zachwyca. Lekkość, z jaką mija rywali, pewność w obronie i dynamika w ataku. Real Madryt nie będzie w stanie znaleźć lepszego lewego obrońcy.












