Wreszcie żadnego gracza Levante, wreszcie dominacja Barcelony. Warta uwagi jest obecność młodego Isaaca Cuenki, który coraz bardziej objawia nam swój talent. No i znów jest Messi!
Andres Fernandez – Hiszpanowi przypadł w udziale zaszczyt bycia człowiekiem, który zatrzymał Levante, chociaż właściwie bliższy prawdy byłby tytuł człowieka, który miał wkład w proces samozatrzymania się Levante. Nie odbierajmy jednak Andresowi zasług. W meczu z dotychczasowym liderem zagrał bardzo dobrze.

Dani Alves – Jego gol kompletujący manitę był jak wisienka na torcie. Barcelona zagrała świetnie, Brazylijczyk zagrał świetnie. A ta bramka… Mocno, precyzyjnie… Cudo. Dani znów zachwyca umiejętnościami i wydolnością. Ciągle nie zachwyca wrzutkami, ale to już chyba sprawa stracona.
Sergio Ramos – Kolejny mecz arcydzieło Andaluzyjczyka. Mecz doskonały w każdym calu, podczas którego mieliśmy po raz kolejny okazję przekonać się, że Hiszpan jest zrobiony ze stali i klasyczne metody robienia krzywdy są zupełnie bezużyteczne. Faul Griezmanna w 90% przypadków skończyłby się złamaniem. Ramos wstał i grał dalej.
Alvaro Dominguez – Młody stoper sumiennie pracuje na pozycję czołowego defensora ligi. Do imponującego wachlarza umiejętności obronnych w ostatnim meczu dołożył gola. Należący do grona kapitanów Atletico zawodnik jakiś czas temu dostał powołanie od Vicente del Bosque. Jeśli dalej będzie grał tak jak teraz, to niewykluczone, że razem z resztą „La Seleccion” przyjedzie do Polski.
Nacho Monreal – Absencja Eliseu umożliwiła Baskowi pokazanie się od pierwszych minut. I można bez cienia wątpliwości powiedzieć, że były gracz Osasuny tę szansę wykorzystał w stu procentach. Był najlepszym zawodnikiem Malagi. Teraz Pellegrini ma problem. Co zrobić z dwoma tak dobrymi lewymi obrońcami? Może ponownie przerobić Eliseu na skrzydłowego? Może ustawić Monreala na stoperze? Mathijsen i Demichelis nie są nie do zastąpienia.
Bruno Soriano – Jego przeciętna gra w ostatnich tygodniach była jedną z przyczyn kryzysu Villarrealu. Teraz Hiszpan znów zaprezentował się na poziomie, który jakiś czas temu zwrócił uwagę Vicente del Bosque i zapewnił kilka kolejnych powołań do „La Seleccion”.
Borja Valero – Jeśli chwalimy Bruna, to koniecznie musimy pochwalić Borję, który po raz pierwszy od dwóch miesięcy zagrał tak, jak potrafi. Zdobył bramkę, miał asystę. Był tym, kogo potrzebuje Villarreal w czasie wcale niezakończonego jeszcze kryzysu. Miejmy nadzieję, że mecz z Rayo nie był jednorazowym wyczynem. Miejmy nadzieję, że wychowanek Realu Madryt wreszcie otrząsnął się po stracie Cazorli.











