Jedenastka 11. kolejki Ekstraklasy


2 listopada 2010 Jedenastka 11. kolejki Ekstraklasy

11. kolejka Ekstraklasy była szalenie emocjonująca. Tym razem wybór jedenastki był wyjątkowo trudny, ostatecznie jednak zdominowali ją piłkarze poznańskiego Lecha.


Udostępnij na Udostępnij na

Szymon Gąsiński (Polonia Bytom): Liczne interwencje 27-letniego golkipera pozwoliły zachować bytomianom czyste konto i wzbogacić się o kolejne punkty. Warto podkreślić, że Gąsiński nie pierwszy raz trafia do jedenastki kolejki, a swoją wartość udowadnia od dłuższego czasu.

Piłkarze Lecha zdominowali jedenastkę 11. kolejki Ekstraklasy
Piłkarze Lecha zdominowali jedenastkę 11. kolejki Ekstraklasy (fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)

Marcin Kikut (Lech Poznań): Zaliczył asystę przy golu Kriwca, ale nie to zadecydowało o naszym wyborze. Prawy obrońca mistrzów Polski po raz kolejny pokazał to, co potrafi najlepiej. Harował na całej długości boiska, skutecznie interweniując w defensywie oraz włączając się do akcji ofensywnych. Od dłuższego czasu mocny punkt Lecha Poznań.

Manuel Arboleda (Lech Poznań): Silny jak tur Kolumbijczyk tylko raz nie zdołał zatrzymać napastników Wisły, ale przy golu Brożka zawiniła cała formacja defensywna. Poza tym bezbłędny, twardy i przydatny w akcjach ofensywnych. Były momenty, w których spokojem zarażał swoich kolegów, dzięki czemu Lech zdołał podnieść się z wyniku 0:1.

Marcin Drzymont (PGE GKS Bełchatów): Mocny punkt defensywy w meczu z Widzewem, jednak przede wszystkim strzelił zwycięską bramkę w doliczonym czasie gry, która pozwoliła bełchatowianom dopisać kolejne trzy punkty do swojego dorobku.

Tomasz Kiełbowicz (Legia Warszawa): Dwa stałe fragmenty gry wykonywane w końcówce przez legionistów przyniosły dwie bramki, a bohaterem był właśnie Kiełbowicz. Gdyby nie on, to podopieczni Macieja Skorży byliby w znacznie gorszych nastrojach po meczu z Górnikiem Zabrze.

Sławomir Peszko (Lech Poznań): Jak zwykle pracowity, waleczny i agresywny. Motor napędowy wielu akcji Lecha. Miał duży wpływ na zdemontowanie defensywy Wisły, choć sam nie wpisał się na listę strzelców.

Nie sposób policzyć, ile już razy Tomasz Frankowski strzelał ważne bramki dla Jagiellonii
Nie sposób policzyć, ile już razy Tomasz Frankowski strzelał ważne bramki dla Jagiellonii (fot. m.matłowski/jagiellonia.pl)

Dimitrije Injać (Lech Poznań): Dał sygnał do ataku znakomitym strzałem z dystansu, który był niemal nie do obrony. Jego bramka z całą pewnością będzie kandydowała do miana gola sezonu. Poza tym solidny występ w środku pomocy lechitów.

Przemysław Kaźmierczak (Śląsk Wrocław): W Śląsku do tej pory był trochę w cieniu Sebastiana Mili i Waldemara Soboty, ale możliwe, że jeszcze bardziej przydatny od wymienionej dwójki. Tym razem dobra postawa zarówno w defensywie, jak i ofensywie została uwieńczona bramką i asystą.

Sebastian Mila (Śląsk Wrocław): Najbardziej pechowy piłkarz 11. kolejki. Po jednym z jego strzałów piłka odbiła się od dwóch słupków i na szczęście dla wrocławian dobił ją Sotirović. Zaliczył również asystę przy golu Kaźmierczaka i ambitnie walczył przez całe spotkanie. Czyżby wracał do reprezentacyjnej formy?

Maciej Korzym (Korona Kielce): Pod nieobecność Andrzeja Niedzielana ktoś musiał wziąć na siebie ciężar zdobywania ważnych bramek dla Korony. Korzym spisał się w tej roli, znakomicie strzelając ładnego gola w arcyważnym pojedynku z Lechią Gdańsk.

Tomasz Frankowski (Jagiellonia Białystok): Po co najlepszym klubom liczne transfery drogich napastników. Wystarczy jeden, który wie, jak się ustawić i potrafi w ekwilibrystyczny sposób wepchnąć piłkę do bramki. W tej roli nieoceniony jest Frankowski, który został niekwestionowanym bohaterem meczu z Polonią Warszawa. Jeszcze kilka takich goli i zasłuży w Białymstoku na pomnik.

Komentarze
~pippo (gość) - 16 lat temu

A gdzie Radović?

Najnowsze