Za nami zaległa kolejka Primera Division. Tym razem obyło się bez wielkich sensacji. Najbardziej niespodziewana była chyba gładka wygrana Atletico z Realem Sociedad. Nic dziwnego, że na gracza kolejki wybraliśmy Falcao, który w tamtym spotkaniu skompletował hattricka.
Casto Espinosa – Dla gracza Betisu dobry występ w derbach Sewilli to jak dla gracza Barcelony hattrick w Gran Derbi. Bramkarz „Los Verdiblancos” może być z siebie dumny. Najlepszy mecz w sezonie przydarzył mu się w starciu z odwiecznym rywalem. Wszyscy myśleli, że jeśli jakiś bramkarz będzie bohaterem meczu, to na pewno Varas. A tu taka niespodzianka. Javi bronił bardzo przeciętnie, jego złe ustawienie przy rzucie wolnym ułatwiło sprawę Benatowi i pozwoliło mu zdobyć dość łatwego gola. Ale za to Casto… Ten to bronił pięknie. Statystycy zaliczyli mu cztery parady, a jeśli dodamy do tego pewne wyjścia, dobre reagowanie na boiskowe wydarzenia i refleks Casillasa, to otrzymamy całkiem dokładny opis tego, co wyczyniał Hiszpan. Żeby być sprawiedliwym, trzeba zaznaczyć, że w tej kolejce wielkie mecze rozegrali też inni bramkarze. Victor Valdes dokonywał cudów w meczu z Malagą, Kiko Casilla z Granadą, a Diego Alves z Osasuną.

Juanfran Torres – Atletico ma problem z prawymi obrońcami. Problem ten polega na tym, że drużyna ich nie ma. Co prawda istnieje coś takiego jak Silvio, ale co z tego? Portugalczyk gra w piłkę raz na miesiąc, a potem znów robi sobie krzywdę i wraca do sali zabiegowej. Na prawej stronie defensywy w ekipie „Los Colchoneros” zazwyczaj grają stoperzy. Nieźle, zważywszy na generalny poziom umiejętności, radził sobie tam Perea. Przyjście Diego Simeone odmieniło sytuację. Argentyński trener od pierwszego wejrzenia zakochał się w Juanfranie. Starał się wcisnąć go do ataku, ale nie było miejsca. Postanowił więc zrobić z niego prawego obrońcę. Wyszło znakomicie. Naprawdę znakomicie. Wychowanek Realu został jednogłośnie okrzyknięty najlepszym prawym defensorem kolejki. W meczu z Realem Sociedad idealnie połączył pracę w obronie z zapędami ofensywnymi. A pamiętajmy, że grał przeciwko Griezmannowi, jednemu z lepszym skrzydłowych ligi.
Sergio Ramos – Znów on. Po tygodniowej przerwie znów zmuszeni jesteśmy nominować wychowanka Sevilli. Irytuje nas trochę ta jednostajność, ale cóż robić? Nie można nie wstawić do jedenastki kogoś, kto gra tak, jak zrobił to Sergio w starciu Athletikiem. Trzynaście odbiorów do znakomity wynik, ale nawet on nie oddaje tego, co wyczyniał na murawie Andaluzyjczyk. Zadzwiająca jest łatwość, z jaką potrafi on zabrać rywalowi futbolówkę. On nawet nie musi się męczyć. Stoi, wyciąga nogę i bach. Muniain nie ma piłki. Stoi, wyciąga nogę i bach. Toquero na ziemi. Pod koniec spotkania, gdy Real ciągle radośnie atakował, Baskom udało się wyprowadzić kilka groźnych kontr. Wszystkie co do jednej kończyły się na Ramosie.












