Jarosław Kłak poszukuje młodych talentów piłkarskich i pracuje w EP Sports Group. Już 20 maja odbędą się testy dla młodych zawodników, które będą miały miejsce przy Akademii Hutnika Kraków. Wspomniana agencja daje możliwość wypromowania się, a nasz rozmówca wyłapuje najlepszych z najlepszych. Kogo poszukuje skaut i jak zaczęła się jego przygoda w tej branży? Czy Raków Częstochowa sięgnie po Puchar Polski? Na te pytania odpowiada nam dziennikarz „NA WYLOT”.
Wiktor Cyran, igol.pl: Na czym polega praca jako skaut w EP Sports Group?
Jarosław Kłak: Obecnie jestem głównym skautem w agencji działającym w obrębie Polski, natomiast moja praca nie ogranicza się tylko i wyłącznie do łowienia talentów. Działam kompleksowo i pomagam w rozwoju agencji na wielu płaszczyznach. Odkąd tu działam, udało mi się stworzyć między innymi nową identyfikację wizualną skrojoną bezpośrednio pod obecne logo agencji. Efekty widać przy ostatnich prezentacjach podpisanych przez nas zawodników. Niemniej jeśli chodzi stricte o skauting, to oglądam video, czy też jeżdżę oglądać mecze na żywo. Na dzień dzisiejszy mowa tu o młodych talentach, którym chcemy pomagać oraz w które chcemy inwestować, aby wspólnie odnieść sukces.
Jakie mecze wybieram? To zależy, ponieważ raz jadę oglądać losowo wybrany mecz, w którym nie gra żaden konkretnie śledzony przeze mnie zawodnik. Wówczas sprawa dla młodych protagonistów jest otwarta. Ale są też mecze, które jeżdżę oglądać z celem zobaczenia konkretnego zawodnika w akcji – czy to po uzyskaniu rekomendacji, czy to po moim researchu lub kolejnym etapie skautingu. Potem oczywiście to sobie raportuję. Lubię działać na Excelu i mieć wszystko skrupulatnie odnotowane. Następnie rozmawiam regularnie z Patrykiem Prusem – agentem od nas – i wspólnie decydujemy, jakie następne kroki podejmujemy. Moja praca nie kończy się na tym. Czynnie uczestniczę w procesie rozmów z niektórymi zawodnikami i ich rodzicami, a następnie, gdy już oficjalnie z nimi działamy, pomagam w ich obsłudze i budowaniu ich karty.
Jak zaczęła się Twoja przygoda z tą działką piłki nożnej?
To był splot wielu losowych zdarzeń, które złączone w jedną całość stworzyły fajną historię. W czerwcu zeszłego roku po raz pierwszy skontaktowałem się z właścicielem agencji Patrykiem Prusem, ale kompletnie w innej sprawie. Nie miałem nawet świadomości o projekcie EP Sports Group. Po jakimś czasie, gdy już wiedziałem o agencji, odezwałem się do Patryka. Chciałem podrzucić mu nazwisko mojego byłego kolegi z drużyny, z którym grałem przez 3 lata w RAP-ie Radomsko. Mowa o Wojtku Bogaczu, który wówczas jako szesnastolatek stał się członkiem podstawowego składu III-ligowego GKS-u Bełchatów.
Gdy minęło lato, wróciłem do szkoły i jakoś w październiku – jak co roku – wzięliśmy udział w licealiadzie piłkarskiej. No i los chciał, że wtedy po raz pierwszy ujrzałem talent chłopaka, z którym właśnie rozpoczynamy działać w agencji. Brzmi to trochę groteskowo, ale tak – zobaczyłem talent piłkarski w trakcie turnieju szkolnego i stwierdziłem, że muszę coś z tym zrobić. To był piątek, a już w sobotę z rana pojawiłem się na stadionie Skry Częstochowa zobaczyć go w meczu 1 Ligi Wojewódzkiej Juniora B2. Sporządziłem raport skautingowy, nie mając wówczas jeszcze bladego pojęcia jak to się robi i nazwisko Mikołaja Szyjewskiego wylądowało u Patryka.
I właśnie od tamtego momentu złapaliśmy z Patrykiem bliższy kontakt, zaczęliśmy coraz częściej rozmawiać aż nasza współpraca rozpoczęła się na dobre. Dużo już zawdzięczam Patrykowi, który widzi we mnie potencjał i poświęca mi cenny czas na rozwój. PS. zapamiętajcie nazwisko Mikiego.
Co Jarosław Kłak ma wspólnego z tą dyscypliną? Uprawiałeś ten sport czy jesteś teoretykiem?
Piłka nożna to całe moje życie. To moja mama we mnie wszczepiła miłość do futbolu i dziś moje życie opiera się właśnie na piłce. Sam grałem w nią od małego w lokalnym klubie z Kłomnic pod Częstochową. Potem w 2020 roku przeniosłem się do Radomska, gdzie pierwsze cztery lata spędziłem w RAP-ie Radomsko, a obecnie trenuję w rezerwach RKS-u. Notabene miałem okazję pojawić się na boisku w jednym meczu czwartej ligi w czerwcu 2025. W Radomsku poznałem wielu wartościowych dla mnie ludzi i dorosłem piłkarsko, zdobywając sporo doświadczenia, które przydaje mi się na co dzień.
Jak znalazłeś się w świecie piłki nożnej od strony dziennikarskiej?
Grając w piłkę w Radomsku, łączyłem to z nauką w liceum w Częstochowie. Po sezonie 2022/23, kiedy miałem chyba najlepszy moment w swoim młodzieżowym graniu. Byłem na testach w Akademii GKS-u Bełchatów. Wtedy od początku odrzuciłem możliwość zmiany i po tym już wiedziałem, że kariery piłkarskiej nie zrobię. Los chciał, że tego samego lata napisał do mnie dziennikarz z Częstochowy – Kamil Bednarski i wspólnie stworzyliśmy portal sportowy „czestosportowa.pl” w mieście mojego urodzenia. Zacząłem działać przy Rakowie Częstochowa i wtedy jako 15-latek wszedłem do profesjonalnej piłki nożnej innymi drzwiami.
Już jako młody chłopak walczyłem o stadion piłkarski w Częstochowie (śmiech). Niepewnym, drżącym głosem na konferencji prasowej klubu z władzami miasta w trakcie ich kampanii wyborczej, zacytowałem słowa wiceprezydenta Jarosława Marszałka z 2011 roku o budowie stadionu i ten… przeżył lekki szok. Po konferencji podszedł do mnie, pytając ile mam lat jednocześnie chcąc przede mną ocieplić swój wizerunek. Po ponad roku działania poznałem Kamila Głębockiego, którego wciągnąłem w projekt, ale zaraz z nim oraz z innymi osobami stworzyliśmy dziś największe medium internetowe w Częstochowie – kanał NA WYLOT. W tym czasie mega się rozwinąłem na wielu płaszczyznach. Swoją drogą, gdybym nie działał jako dziennikarz przy Rakowie Częstochowa, to nie napisałbym do Patryka z agencji i nie działałbym w niej. To wszystko jest ze sobą połączone.
Jak młody piłkarz może zwrócić na siebie uwagę podczas testów, meczów?
Nie ma jednej recepty, bo specyfika każdej sytuacji, w której zawodnik jest na czyimś oku, może być inna. Na przykład jakiś utalentowany chłopak w słabszej akademii może wykazywać pewne negatywne cechy przez pryzmat środowiska, w którym się znajduje. Osobiście często staram się patrzeć szerzej na zawodników. Ale ograniczając odpowiedź na to pytanie do takich podstawowych aspektów, to na pewno nieszablonowość z piłką, cechy wolicjonalne, charakter boiskowy, szybkość w podejmowaniu decyzji, reakcja po stracie. To takie uniwersalne przykłady. Natomiast na atrakcyjność danego zawodnika wpływają też inne cechy charakterystyki, które są pożądane przez ogólnoświatowy rynek piłkarski.
Na kogo Jarosław Kłak zwraca szczególnie uwagę w trakcie swoich obserwacji?
Kiedy spojrzysz na nocne niebo, widzisz niezliczoną ilość z naszej perspektywy mikro-obiektów. Natomiast twój wzrok najbardziej koncentruje się na obiekcie, który świeci najjaśniej. Na podobnej zasadzie działa łowienie talentów na boisku. Jeśli masz oko do zawodników, tych wyjątkowych będziesz po prostu widzieć. W tym wszystkim trzeba też zaznaczyć, że oceny są subiektywne i ja skautuję według mojego indywidualnego podejścia. Na przykład jeśli chodzi o dziewiątki, zdecydowanie preferuję napastników kompleksowych, mobilnych i intensywnych.
Ile pracujesz godzin tygodniowo? Jarosław Kłak odczuwa wiekszą intensywność w weekend czy w tygodniu?
Jeśli chodzi o skauting, to intensywność na pewno jest większa w weekend siłą rzeczy, bo wtedy rozgrywane są mecze, które oglądam na żywo. Ostatnio udało mi się w jeden dzień zajrzeć na cztery mecze. W tygodniu jestem w stanie najwygodniej dopasować do swojego dnia inne obowiązki. Mecz video mogę obejrzeć na przykład na laptopie w pociągu. Jeszcze na finiszu swojej edukacji licealnej zdarzało mi się w trakcie lekcji w szkole montować highlightsy oglądanych zawodników.
Dla mnie jest to nie tylko praca, ale też pasja, więc nie ma dla mnie wolnej chwili. Jeśli taka się pojawia, to od razu znajduję sobie jakieś zajęcie. Mam taką mentalność, że nie umiem stać w miejscu. Chcę doczekać takiego dnia, kiedy taki jeden przysłowiowy synek, którego wychowamy jako agencja, zagra w wielkim meczu Ligi Mistrzów, czy dla reprezentacji Polski. Taki jest nasz cel.
Wyczuwasz napięcie u chłopaków, którzy wiedzą o tym, że są obserwowani?
Tak wyczuwam, ale w znaczeniu pozytywnym. Raz pojechałem na mecz Akademii Ruchu Radzionków i zawodnik, którego oglądałem wiedział o tym, że pojawiłem się na meczu. Widać było taki zwiększony poziom motywacji i nawet strzelił gola po fajnej akcji. Potem po meczu pytał kolegę ze starszego rocznika (mojego znajomego), czy mówiłem mu coś na jego temat. Zresztą osobiście jak jakiś młody zawodnik wpadnie mi w oko, to często daję mu follow na Instagramie. Wiadomo, że jest pewną sugestią i sygnałem do pracy.
Kim według Ciebie jest skaut dla młodego zawodnika?
Ciekawe pytanie, na które nie do końca umiem odpowiedzieć. Młodzi zawodnicy powinni wiedzieć, że tak naprawdę w każdym meczu, w którym grają, są obserwowani. Nie musi być to chłop z notesem na trybunach, ale chociażby sędziowie. Znam paru sędziów, którzy gwiżdżą na meczach drużyn młodzieżowych. Niejednokrotnie dostawałem już od nich rekomendacje danych zawodników, których potem jeździłem sprawdzać. Dlatego młodzi piłkarze powinni za każdym razem pokazywać najlepszą wersję siebie. Oni nie wiedzą, kto ich ogląda. Szansa na wybicie się może przyjść w najmniej oczekiwanym momencie, jak w przypadku Mikołaja Szyjewskiego, o którym mówiłem wcześniej. Takie historie są zresztą najpiękniejsze.
20 maja spotykamy się na testach w Akademii Hutnika Kraków. Czego Jarosław Kłak spodziewa się po tym wydarzeniu?
Jako agencja pomagamy Hutnikowi Kraków w organizacji testów i wspólnie damy szanse chłopcom z roczników 2010, 2011, 2012 na zaprezentowanie swoich umiejętności piłkarskich. Widziałem już sporo zgłoszeń z Krakowa, ale i z mniejszych ośrodków w okolicy i nie tylko okolicy. Będzie tam myślę około sześciu skautów i ludzie z Hutnika, więc myślę, że to fajna okazja dla tych chłopaków.
⚽️ Zapraszamy zainteresowanych zawodników z roczników 2010, 2011 i 2012 do zgłaszania się w formularzu. ⤵️ https://t.co/GTAU3nMIkO
— Jarosław Kłak (@GigiJarek) March 20, 2026
Czy Jarosław Kłak uważa, że Raków Częstochowa sięgnie po Puchar Polski?
Sięgnie. Jako osoba z Częstochowy nie widzę, albo nie chcę widzieć innej możliwości. Choć oczywiście mówiąc poważnie, to taki gatunek meczów rządzi się swoimi prawami. Pytanie, kto sięgnie po Puchar jest w pełni pytaniem otwartym, na które odpowiedź będzie można usłyszeć pod wieczór 2 maja. Niemniej w Rakowie motywacja będzie duża. Łukasz Tomczyk też wie, jak bardzo pomogłoby mu to w zdobyciu zaufania kibiców, którego obecnie mu brakuje. Umożliwiłoby to Rakowowi oczywiście grę w eliminacjach do Ligi Europy, a to żeby się znaleźć w tych pucharach, dla Rakowa jest mega ważne ze względów między innymi ekonomicznych.