Michał Janota to jeden z tych piłkarzy młodego pokolenia, na których liczymy najbardziej. To właśnie tacy zawodnicy mają w przyszłości stanowić o sile naszej reprezentacji. Michał, mimo że nie występuje regularnie w pierwszym zespole Feyenoordu, staje się coraz bardziej popularny.
Nie tak dawno w mediach było pełno informacji na temat Ciebie, Twojej gry w Feyenoordzie i zainteresowania Twoją osobą ze strony Leo Beenhakkera. Jak odbierasz takie doniesienia prasowe?
Michał Janota: Trochę wychodzą na moją niekorzyść, bo myślę, że to za szybko nastąpiło. Ja dopiero w tym sezonie zacząłem grywać w pierwszym zespole i przede mną jeszcze wiele pracy. Jeżeli osiągnę coś wielkiego w Feyenoordzie, a przede wszystkim zacznę więcej grać, to wtedy będę myślał o reprezentacji.
Leo Beenhakker ostatnio rozsyłał powołania młodym piłkarzom, którzy nie prezentują takich umiejętności i formy jak Ty. Czy nie było Ci przykro, jak usłyszałeś, że Krychowiak czy piłkarze z Zabrza mają się stawić na zgrupowaniu, a Ty nie?
MJ: A dlaczego nie prezentują takich możliwości jak ja? Skoro zostali powołani, to znaczy, że muszą dobrze grać i mają talent. W szczególności ma go Grzesiek Krychowiak, który jest moim kolegą. Grałem z nim w młodzieżowych reprezentacjach i robił bardzo dobre wrażenie. Ma świetne warunki i jest silny, a także dobry technicznie, więc myślę, że jak ja będę się dobrze prezentował, to również przyjdzie na mnie kolej.
Skoro jesteśmy już przy reprezentacji, to jak oceniasz szanse naszej drużyny w najbliższych eliminacjach? I kto według Ciebie jest najmocniejszym, a kto najsłabszym ogniwem reprezentacji?
MJ: Mamy wielką szansę, żeby awansować, bo grupa nie jest najsilniejsza, ale musimy w każdym meczu dać z siebie 100 % i nie lekceważyć innych. Co do piłkarzy, ja ich oceniam jako zespół, bo to nie są jednostki. Każdy coś potrafi, ale jest wielu utalentowanych piłkarzy w tej reprezentacji.
Kiedyś rozmawiałem z Kamilem Glikiem, Szymonem Matuszkiem i Jarkiem Fojutem i wszyscy mówili, że nie wrócą do Polski. Kamil gra teraz w Piaście, Szymon w Jagiellonii, a o Jarka stara się Śląsk Wrocław. Czy gdybyś dostał ofertę z Polski z gwarancją regularnej gry, wróciłbyś?
MJ: Możliwe. Zależałoby od tego, czy bym grał i czy bym otrzymał dobrą ofertę z danego klubu. Ale szczerze to Polski nie biorę w tej chwili pod uwagę, bo najpierw chcę coś osiągnąć za granicą, ale później, kto wie, może będę rozważał grę na polskich boiskach.
Za parę tygodni rozgrywki wznawia P. UEFA, w którym nie ma już Feyenoordu, ale jest wasz rywal – Lech Poznań. Jak oceniasz szanse Polaków w starciu z Włochami? I kto ma szansę na zwycięstwo w LM? Komu kibicujesz?
MJ: W lidze mistrzów kibicuję Realowi Madryt, a co do Lecha, to myślę, że mają duże szanse na awans, bo prezentują w tym sezonie naprawdę dobrą piłkę. No, ale zobaczymy. Będę trzymał za nich kciuki.
Feyenoord wbrew oczekiwaniom prezentuje się słabo. Niedawno zmienił wam się trener. Czy uważasz, że ma on szanse odbudować zespół? Nie obawiasz się, że w jego koncepcji nie będzie dla Ciebie miejsca?










