Wraz ze swoim wyjazdem do Włoch, Jan Ziółkowski zniknął z radarów. Skupiony na treningach i aklimatyzacji, zaskoczył chyba wszystkich swoją nominacją do wyjściowego składu. Młody obrońca, który do niedawna mógł pomarzyć o występach w Lidze Europy, teraz najchętniej zapomniałby o meczu z Viktorią Pilzno. Włoskie media nie miały litości, oceniając występ Polaka jako „koszmarny debiut”, ale także wskazując na potencjał, który może on rozwinąć w przyszłości. Jakie wnioski płyną z tego meczu i co czeka Ziółkowskiego w przyszłości?
Za nami 3. kolejka Ligi Europy, a wraz z nią występy Polaków. Swoje debiutanckie spotkanie w wyjściowej jedenastce zaliczył Jan Ziółkowski. Młody zawodnik otrzymał swoją szansę, ale niestety jej nie wykorzystał. Wydaje się, że wszystko, na co pracował w AS Roma przez ostatnie tygodnie, zostało zaprzepaszczone w jednym spotkaniu. Występ 20-latka nie poszedł zgodnie z planem. Błąd przy pierwszym golu, który kosztował jego drużynę utratę bramki, oraz szybka zmiana w 30. minucie meczu sprawiły, że Ziółkowski zderzył się z brutalną rzeczywistością wyzwań na europejskim poziomie. Na kolejne szansę Polak będzie musiał poczekać.
Piątek trzynastego, ale to czwartek w Rzymie
Mecz z Viktorią Pilzno miał pokazać, że podstawowy skład AS Roma i Jan Ziółkowski to świetne połączenie. Początek spotkania był obiecujący, ale już w 8. minucie zapowiadało się na coraz większe problemy ze skrzydłowym Viktori Pilzno, Kwabeną Adu. Skończyło się zaledwie na strachu, bo strzał padł jedynie w boczną siatkę, ale już wtedy Ziółkowski pokazał się z niepewnej strony, którą rywale wykorzystywali. Kulminacją błędów była akcja z 20. minuty spotkania. Polak przegrał w dziecinny sposób pojedynek przy linii bocznej z Adu. Zawodnik z Pilzna objechał Polaka, który po przegraniu w starciu fizycznym mógł jedynie patrzeć, jak piłka ląduje w siatce bramki Svilara.
Wszystko to wydarzyło się na oczach rzymskich kibiców, którzy wyrazili swoje niezadowolenie na trybunach. Jednak to nie zmieniło obrazu meczu i AS Roma niedługo później przyjęła drugą bramkę. Trener Gasperini, który nie oczekiwał, że jego zespół już w 30. minucie będzie przegrywał na swoim boisku, musiał przeprowadzić zmiany. Wędkę w tym przypadku otrzymał właśnie Ziółkowski, a spotkanie Rzymianie przegrali ostatecznie 2:1.
Witamy we włoskich mediach
Gdy Ziółkowski wyszedł z ławki rezerwowych i zagrał ostatnie 20 minut meczu z Hellas Verona, media opisały jego występ jako „dobry start”. Tym razem włoskie media nie okazały się łaskawe dla młodego Polaka. Ziółkowski został mocno skrytykowany, a występ obrońcy określono jako „koszmarny debiut” w pierwszym składzie. Obrońca był krytykowany za błąd, który doprowadził do otwarcia wyniku dla przeciwnika. Nawet sam Zbigniew Boniek stwierdził, że pierwsza bramka trafia z całą odpowiedzialnością na konto Ziółkowskiego. Jednocześnie podkreślano, że choć wyraźny błąd się zdarzył, to nie oznacza, że zawodnik jest już skreślony. AS Roma kupowała Polaka z nadziejami na przyszłość, stawiając na rozwój młodego obrońcy. Sam trener zauważył, że nie należy się spieszyć z wystawianiem Ziółkowskiego w pierwszym składzie.











