Jeśli jest ktoś, kto mimo słabego sezonu „Los Colchoneros” zasługuje na pochwałę, to jest nim Jan Oblak. Słoweniec stał się bowiem rekordzistą „Rojiblancos” pod względem zachowanych czystych kont w lidze i jako jeden z nielicznych w Atletico zachowuje znakomity poziom. Jak to się stało, że z ten chłopak przeszedł drogę z Lublany do miana jednego z najlepszych bramkarzy świata?
Atletico Madryt od dawna jest znane z dwóch rzeczy – bramkarzy oraz napastników. O ile w przednich formacjach mieliśmy już takie postaci, jak: Forlan, Torres, Aguero, Falcao czy Diego Costa, o tyle na bramce dziedzictwo jest równie mocne. Widzieliśmy tam już przecież Davida de Geę czy Thibauta Courtois. To jednak Jan Oblak wyrasta na najmocniejszą postać z tego grona, a jego CV zapełnia się kolejnymi rekordami. Nie byłoby jednak tych sukcesów, gdyby nie niezłomny charakter Słoweńca, który pomógł mu przebyć tę daleką drogę.
Oblak i jego wczesny debiut
Jan Oblak („chmura” ze słoweńskiego) urodził się w 12-tysięcznym Škofja Loka. Rodzina Jana od małego wszczepiła mu w nawyk sportowe życie. W końcu jego ojciec Matjaz, także był bramkarzem, a jego siostra Teja grała w koszykówkę.
10-letni Oblak został najpierw dostrzeżony przez akademię lokalnej Olimpii, która krótko potem została przemianowana na Bezigrad, a dziś znana jest jako Olimpija Lublana.
Zaledwie 16-letni golkiper zadebiutował w Olimpii w sezonie 2009/10, co uczyniło go najmłodszym bramkarzem w historii ligi słoweńskiej. Jak później opowiadał jego trener Branko Oblak, ta decyzja była głównie podyktowana chęcią ukarania ówczesnego pierwszego golkipera zespołu. Okazało się jednak, że jak to zwykle piłce bywa, do wielkiej kariery czasem prowadzi przypadek.
Niesprawiedliwością byłoby jednak przypisywać całą zasługę przypadkowi. Tutaj bowiem Oblak zadecydowanie dołożył od siebie swoją ciężką pracę i hart ducha. Od małego słynął bowiem z tego. Dla przykładu na treningi wspomnianej Olimpii musiał codziennie dojeżdżać rowerem, i to 25 km w jedną stronę.
On ma wszystko, czego wymaga się od nowoczesnego bramkarza. Zawsze imponował mi swoją dojrzałością. Mimo swojego debiutu w bardzo młodym wieku Oblak zawsze chętnie słuchał i wykonywał moje polecenia. Janez Pate, trener Olimpii
Portugalia drzwiami do wielkiej piłki
Dobra gra w lokalnej lidze zaprocentowała. W 2009 roku po bramkarza zgłaszało się włoskie Empoli, ale Oblak zamiast tego udał się na testy do londyńskiego Fulham. Słoweniec nie został jednak przekonany przez angielski klub i ostatecznie wrócił do Olimpii, w której występował jeszcze do 2010 roku.












