Jedni powiedzą, że we wtorek w Anglii kibice byli świadkami niespodzianki. Inni stwierdzą, że była to sensacja. Tak naprawdę na Old Trafford wygrała drużyna, która była lepsza. Na dodatek Sevilla zaprezentowała się lepiej też w Hiszpanii, więc jej awans do ćwierćfinału jest jak najbardziej zasłużony.
Gospodarze zaczęli ofensywnie nastawieni i już w pierwszej akcji było groźnie, zawiódł tylko celownik Romelu Lukaku. Dało się zauważyć, że podopieczni Mourinho chcą od początku przejąć inicjatywę, a Sevilla była im w stanie zagrozić tylko z rzutu rożnego. Po niemrawych pierwszych minutach spotkania gracze z Andaluzji trochę się rozkręcili i nawet przez moment dyktowali warunki na boisku
Bokserski klincz
Obie drużyny nieco się wyszumiały, ale ciągle były gotowe, żeby zaatakować. Jednak w decydującym momencie albo brakowało dokładności w ofensywie, albo defensorzy wywiązywali się ze swojej roboty. Dlatego przez większą część pierwszej połowy oglądaliśmy sytuację, w której obie ekipy wzajemnie się neutralizowały, a z przodu nie potrafiły wymyślić czegoś niekonwencjonalnego.
Najlepszą i właściwie jedyną dobrą okazję przed przerwą miał Marouane Fellaini. Belg postawił przy swoim strzale na wariant siłowy przy krótkim słupku, ale przytomnie interweniował Sergio Rico i uchronił swój zespół przed utratą gola.
„Martwy” mecz
I Manchester, i Sevilla nie chcieli w pełni zaryzykować, ale też nie cofnęli się do obrony. Drużyny prezentowały mocno zbliżony poziom, a że gra w większości toczyła się w środku pola, nie zobaczyliśmy zbyt wielu ciekawych akcji. Coraz częściej próby i jednych, i drugich były powstrzymywane w sposób, który przekraczał przepisy.
3 godziny czekania
Tyle czasu spędzili kibice w oczekiwaniu na bramkę w tym dwumeczu. Wtedy Montella wpadł na genialny pomysł, żeby wpuścić na boisko Wissama Ben Yeddera w miejsce nieskutecznego Lucasa Muriela. Dwie minuty później Francuz po podaniu Sarabii dał prowadzenie Sevilli. W taki sposób Ben Yedder otworzył wynik tego dwumeczu:
https://twitter.com/sport_actualite/status/973681933912805377
Pięć minut później ten sam zawodnik bezbłędnie znalazł się w polu karnym United i wykończył strzałem głową dośrodkowanie Correi. Uczynił to na tyle sprytnie, że David de Gea nie dał rady obronić tego uderzenia. Hiszpan ofiarnie próbował i w końcu wybił futbolówkę, ale powtórki pokazały, że przekroczyła ona całym obwodem linię bramkową.
https://twitter.com/sport_actualite/status/973681839863947265
Manchester United stać było na odpowiedź w końcowych minutach, ale jak się później okazało, był to honorowy gol. Marcus Rashford dośrodkował w pole karne, a tam ściągany za koszulkę Lukaku pokazał dwukrotnie swoją siłę. Po pierwsze utrzymując się na nogach, a po drugie o mało nie zrywając siatki strzałem z woleja.










