Szykuje się nam mała rozbiórka Jagiellonii. Już od pewnego czasu zespół z Podlasia obniża loty i notuje regres, a według najnowszych informacji do wiosennej rundy przystąpi jeszcze bardziej osłabiony, co nie rokuje dobrze na przyszłość. Raczej nie wygląda na to, żeby „Jaga” odbiła się i zaczęła rajd w kierunku czołówki. Raczej cuda w Białymstoku się nie wydarzą i trzeba myśleć o utrzymaniu za wszelką cenę.
Na samym początku rundy chwaliliśmy Jagiellonię. Kręciła się gdzieś w górnej części tabeli, Maciej Stolarczyk wprowadzał młodzież, a jej mecze były jednymi z ciekawszych. Można było już się nabrać, że „Duma Podlasia” podniesie się po kilku słabszych sezonach. Rundę zakończyła na 13. miejscu z tylko dwoma punktami przewagi nad strefą spadkową. Nie ma co ukrywać, że wizja spadku mocno bije w oczy. Tym bardziej że inne kluby próbują chwytać się brzytwy, ratując się czasami przypadkowymi zawodnikami, a Jagiellonia oddaje piłkarzy i osłabia się.
W normalnych okolicznościach chwalilibyśmy za brak pochopnych decyzji i danie szansy wychowankom. Tylko że tej kadrze brakuje jakości. Na powierzchni „Jagę” trzymają jedynie Gual i Imaz. Bez nich to byłaby jakaś masakra i totalny marazm w ofensywie. Zespół z Podlasia nawet nie wie, czy ten duet Hiszpanów ponownie będzie dawał punkty na wiosnę. Trudno wyobrazić sobie utrzymanie bez nich i bez wzmocnień.
Cernych i Tiru odchodzą z Jagiellonii
Tej zimy z Białymstokiem pożegnali się już Bogdan Tiru i Fedor Cernych. Nie będziemy robili z nich gwiazd PKO Ekstraklasy, ale nie są to zawodnicy, którzy większość meczów „Jagi” obejrzeli sprzed telewizora. Tak jak ruch ze sprzedażą Tiru można zrozumieć, bo Rumun grał często, ale nie wystrzegał się błędów. Ponadto zarabiał 200 tysięcy euro rocznie. Udało się jeszcze na nim zarobić, a więc jest to duża ulga dla budżetu. Da się zrozumieć ten ruch, choć zostanie pewnie wyrwa na środku obrony, bo ewentualni zastępcy są w zasadzie jeszcze gorsi od Tiru.
Zdecydowanie mniej logiczny jest ruch z oddaniem Fedora Cernycha. Litwin kończy swoją drugą przygodę z Białymstokiem. Oczywiście nie był to jeden z kluczowych graczy Macieja Stolarczyka. Być może i nawet bez niego Jagiellonia się utrzyma, ale Cernych kojarzył się z tym, że zawsze coś wnosił do gry. Był wiernym pomagierem Hiszpanów.











