Skarb kibica PKO BP Ekstraklasy: Jagiellonia Białystok w świecie bez Pietuszewskiego


Jagiellonia Białystok naładowała baterie oraz witaminę D w słonecznym Belek. Czy to pomoże wrócić i ze zdwojoną siłą powalczyć o trofea?

26 stycznia 2026 Skarb kibica PKO BP Ekstraklasy: Jagiellonia Białystok w świecie bez Pietuszewskiego
Zbigniew Harazim

Wraz z przyjściem do Polski styczniowych mrozów pożegnaliśmy kluby PKO BP Ekstraklasy, które udały się na przygotowania do rundy wiosennej w nieco bardziej przyjaznym anturażu. Dla większości zespołów główną siedzibą stała się miejscowość Belek, niedaleko tureckiej Antalyi. Tam też udała się Jagiellonia Białystok, która po złapaniu promieni słońca będzie atakować fotel lidera w zbliżających się wiosennych kolejkach ligowych. Jednak tuż za plecami rywale nie dają chwili oddechu.


Udostępnij na Udostępnij na

Delikatnie mówiąc, końcówka rundy jesiennej nie była najlepsza w wykonaniu klubu z Białegostoku. Jagiellonia w pięciu kolejnych spotkaniach ligowych uzbierała na swoim koncie zaledwie pięć punktów na 15 możliwych. Klub z Podlasia może cieszyć się, że tabela PKO BP  Ekstraklasy jest na tyle płaska, że wciąż taka forma gwarantuje klubowi 3. miejsce w tabeli oraz realną walkę o tytuł mistrza.
Dla trenera Siemieńca i jego zawodników zimowa przerwa spadła jak z nieba. Wraz ze świeżą energią i rozwiązaniami klub będzie musiał zmierzyć się ze światem, w którym nie będzie już Oskara Pietuszewskiego.

Tureckie paliwo

Podobnie jak większość klubów PKO BP Ekstraklasy Jagiellonia Białystok wybrała się do Belek w prowincji Antalya. Turecki grunt od kilku lat stał się bazą treningową polskich klubów w trakcie przerwy zimowej. Białostoczanie jako jedni z pierwszych najszybciej rozpoczęli swoje przygotowania do rundy wiosennej. Kiedy pewny stał się fakt odejścia ich najlepszego młodego zawodnika do FC Porto, nie chcieli tracić więcej cennego czasu i ostro wzięli się do pracy. „Żółto-czerwoni” wzięli udział w aż czterech sparingach z europejskimi drużynami.

Jagiellonia Białystok rozpoczęła sparingi od najsilniejszego rywala, austriackiego zespołu LASK Linz. Spotkanie zakończone porażką aż 1:4 może napawać małym niepokojem kibiców. Przegrana z niedawnym bywalcem na arenach Ligi Konferencji z pewnością nie wróży dobrze przed najbliższymi starciami z zespołem Fiorentiny. Wydawałoby się, że kolejny mecz z CSKA 1948 Sofia będzie idealnym zamazaniem złego wrażenia pozostawionego po poprzednim spotkaniu. Nie do końca tak było. Bułgarski zespół zdołał wyjść na prowadzenie już w 16. minucie meczu, co zmusiło zawodników do gonienia wyniku. Ostatecznie Jagiellonia Białystok zremisowała spotkanie 1:1, co pozostawiło spory niedosyt, ale także oczekiwania na poprawę gry w najbliższych tygodniach.

Ostatni sparing rozegrali już gracze, którzy mogą liczyć na najwięcej minut w wyjściowej jedenastce. FK Cukaricki nie stanowił większego wyzwania dla polskiego klubu. Pewny wynik 3:0 został zapewniony Jagiellonii już w pierwszych 20 minutach meczu, co pozwoliło zawodnikom Jagiellonii uspokoić mecz i dowieźć wynik do końca. Kibiców powinien cieszyć zwłaszcza fakt, że do formy wracają najważniejsi strzelcy zespołu, a więc Jesus Imaz oraz Afimfico Pululu. Mimo że zgrupowanie na początku nie do końca przebiegało po myśli trenera, forma na zakończenie obozu przygotowawczego napawa nadzieją przed zbliżającymi się kolejkami ligowymi.

Reset pamięci, ale z zachowaniem dysku twardego

Kilka tygodni przerwy pozytywnie wpłynęło na to, że Jagiellonia Białystok i jej piłkarze przewietrzyli zmęczone głowy. Mimo to cele dla klubu pozostają jasne i nikt nie zamierza odpuszczać na żadnym froncie. Trener Siemieniec, znany z doskonałego rozwoju swoich piłkarzy, ale także doskonałego przygotowania do meczu, z pewnością nie pozostawi nic przypadkowi. Utracone ogniwo w ataku nie może zaważyć o powodzeniu tegorocznej kampanii, o co ma zadbać trener, ale także cały zarząd klubu. Świetna organizacja w gabinetach, podział zadań wedle kompetencji oraz utalentowany sztab z pewnością przemawiają na korzyść klubu z Białegostoku.

Mistrzostwo Polski wciąż jest sprawą otwartą, a jak na razie to właśnie Jagiellonia ze wszystkich poważnych kandydatów ma najmniejszą stratę do dotychczasowego lidera, Wisły Płock. Odczuwalny oddech rywala z Częstochowy napędza klub do osiągania lepszych wyników i walki do samego końca. Zawirowania trenerskie, medialne czy strukturalne w innych zespołach mogą okazać się zamieszaniem, z którego to właśnie Jagiellonia wyjdzie zwycięsko.

Mecze Pucharu Polski przypadły na nieco niefortunny okres dla całego klubu. Pogłoski o odejściu Pietuszewskiego i Pululu, słabsza forma Jesusa Imaza i słaba skuteczność zawodników tercji ofensywnej przełożyły się na porażkę w 1/8 tych rozgrywek. Puchar Polski wciąż jednak pozostaje jednymi z bardziej nieprzewidywalnych rozgrywek w naszym kraju, na których wielkie kluby mogą się sparzyć. Nadal jednak Jagiellonia walczy o trofeum. Po bezpiecznym wejściu do kolejnej fazy Ligi Konferencji Białostoczanie zmierzą się Fiorentiną. Rywal z Serie A jeszcze w poprzednim sezonie pozostawałby poza zasięgiem polskiego klubu. Jednak Fiorentina nie tak dawno zajmowała ostatnie miejsce w lidze jako najgorsza drużyna we włoskiej ekstraklasie. Dzięki temu wydaje się, że Jagiellonia Białystok stoi przed ogromną szansą na sprawienie nie lada niespodzianki.

Jedni odchodzą, a inni nie przychodzą

Utrzymanie w zimowym okienku transferowym Oskara Pietuszewskiego wydawało się praktycznie niemożliwe. Oferta FC Porto opiewająca na blisko 10 mln euro została przyjęta przez klub, a młody zawodnik jeszcze przed wyjazdem na zgrupowanie Jagiellonii mógł dołączyć do lidera ligi portugalskiej. Do klubu prowadzonego przez Łukasza Piszczka, a więc GKS-u Tychy, odszedł Marcin Listowski. Z klubem pożegnał się także Alejandro Cantero, który od dłuższego czasu nie prezentował oczekiwanej formy i ciążył klubowi.

Jednak to odejście Pietuszewskiego pozostawiło wielką wyrwę w zespole Białostoczan. Zespół już i tak mało skuteczny pozbył się jednego ze swoich najlepszych zawodników ofensywnych. Mimo wielu pochwał w kierunku Łukasza Masłowskiego dotyczących zarządzania na rynku transferowym teraz nie zapowiada się na to, by portfel klubu został szerzej otwarty. W dłuższej perspektywie klub może sporo stracić na niezalepieniu dziury po odejściu młodego Polaka wartościowym wzmocnieniem składu.

Dość bierna postawa Jagiellonii nie powoduje, że wokół klubu pozostaje cisza. Łączony z klubem z Białegostoku Keyan Varela miał zostać następcą Pietuszewskiego. Jednak kontrowersje prawne wokół zawodnika doprowadziły do upadku tematu dołączenia do „Żółto-czerwonych”. Na radarze dyrektora Masłowskiego pozostaje 21-letni Samed Bazdar z Realu Saragossa, który miałby wnieść nieco rywalizacji na pozycji napastnika. Klub rozgląda się za wzmocnieniami w linii defensywnej, o czym świadczy pozyskanie młodego Portugalczyka Guilherme Montoią z CF Estrela Amadora, a więc zespołu ze środka tabeli ligi portugalskiej. Nowy gracz Jagiellonii ma podgrzać rywalizację o skład i zacieśnić szyki obronne w kolejnych spotkaniach.

Nowa-stara Jagiellonia Białystok

Przerwa w sezonie nie spowodowała wielu zmian w wyjściowej jedenastce Jagiellonii. Jedynym zauważalnym brakiem jest nieobecność Pietuszewskiego, co zmniejsza rywalizację w linii ataku. Poza tym klub nie pozyskał żadnych palących nazwisk, które mogłyby zachwiać hierarchią w szatni. Trener Siemieniec mimo to musi poszukać nowych rozwiązań, aby rozwiązać jeden z najważniejszych problemów zespołu, czyli brak skuteczności. Choćby ostatni mecz ligowy przeciwko Motorowi Lublin pokazuje, że zawodnicy z Białegostoku oddali blisko 21 strzałów, z czego tylko siedem celnych. Ostatecznie dało to jedynie remis 1:1 i w konsekwencji Jagiellonia Białystok zaliczyła stratę cennych punktów.

PKO BP Ekstraklasa pozostaje wielką niewiadomą. Kluby mają między sobą jednocześnie wielkie przepaście w formie i małe odległości w punktach. Z pewnością nikt nie stawiał na Wisłę Płock jako dotychczasowego lidera ligi. Jednak sezon jest długi i nie wygrywa się mistrzostwa pierwszą fazą rozgrywek. Właśnie w okresach kryzysu poznaje się ekipy, które potrafią się podnieść i walczyć o najwyższe cele. Jedną z takich ekip jest z pewnością Jagiellonia Białystok, która z wizjonerem na ławce pozostaje niezwykle groźnym rywalem mimo słabszej formy.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze