Między walką o utrzymanie a tą o czołową „ósemkę”. Tak w skrócie zapowiadało się kończące 29. kolejkę ekstraklasy starcie pomiędzy ŁKS-em Łódź a Jagiellonią Białystok. Przyznać trzeba, że walka ze strony podopiecznych Wojciecha Stawowego z dnia na dzień zmierza ku końcowej porażce. Inaczej jest na Podlasiu, gdzie Jagiellonia Białystok dzisiejszym zwycięstwem pewna jest zakończenia fazy zasadniczej w górnej części tabeli.
Oba zespoły w poprzedniej kolejce zakończyły swoje pojedynki remisowo. ŁKS udał się do Bełchatowa na mecz z Rakowem, który sympatykom PKO Ekstraklasy mógł się podobać. Z takim samym zachwytem goście wywieźli z trudnego terenu punkt, który choć przybliża klub do utrzymania, dalej pozostawia go daleko w tyle za rywalami. Co ciekawe, tamtym spotkaniem Raków mógł zaprzepaścić swoje szanse na grupę mistrzowską. Uratowała ich Jagiellonia Białystok, walcząca o 8. miejsce razem z podopiecznymi Marka Papszuna, która spotkanie z Wisłą Płock zremisowała rzutem na taśmę.
Brak miejsca na błędy
Do pierwszej jedenastki zespołu gości wrócił ich kapitan – Taras Romanczuk. Ważnym wzmocnieniem był również powrót po kontuzji Bogdana Tiru, który wraz z Ivanem Runje tworzy duet środkowych obrońców białostoczan. Kolejną w pełni zasłużoną nowością była obecność Przemysława Mystkowskiego, który na lewym skrzydle zastąpił zdającego tego dnia maturę z angielskiego Bartosza Bidę. Ostatnie dwa bardzo udane występy 22-latka – choć w krótkim wymiarze czasowym – pozwoliły mu finalnie zaprezentować się od pierwszej minuty. W takim składzie Jagiellonia Białystok miała wyjść po trzy punkty, znacznie zbliżające klub do upragnionej grupy mistrzowskiej.
Do składu gospodarzy wskoczył Jan Sobociński, zastępując pauzującego za kartki Macieja Dąbrowskiego. W ataku kosztem Sekulskiego zagrał Wróbel, otrzymując szansę na przełamanie. ŁKS w tabeli ma przed sobą Wisłę Kraków, która środowe spotkanie z Rakowem zakończyła wygraną 3:2. Wyżej jest jeszcze Korona Kielce, która pod wodzą Bartoszka notuje dobre spotkania, często zdobywając w nich ważne dla klubu punkty. ŁKS ma przed sobą nie lada wyzwanie, aby pozostać w najwyższej klasie rozgrywkowej na przyszły sezon.
Spotkania Rakowa oraz Wisły Płock, poprzedzające starcie ŁKS-u z Jagiellonią Białystok, determinować miały postawę podopiecznych Iwajło Petewa. Drugie połowy tych meczów, decydujące o porażkach częstochowian oraz „Nafciarzy”, spowodowały, że Jagiellonia Białystok do zapewnienia sobie miejsca w grupie mistrzowskiej potrzebowała jednego punktu. Z tą wiedzą oraz ambicją na murawę w Łodzi wyszli piłkarze gości. Celem był spokój podczas niedzielnego spotkania z Piastem Gliwice.











