Niedzielne popołudnie z PKO Ekstraklasą rozpoczęło się od mocnego uderzenia. Po kwadransie Radomiak dzięki Pedro Henrique miał dwubramkową przewagę i spokojną sytuację. Jagiellonia odrobiła straty z nawiązką, zwyciężając po raz piaty w tym sezonie na własnym stadionie. Wydatnie przyczynił się do tego Dominik Marczuk, który asystował przy trzech golach.
Pierwsza niedzielna potyczka zapowiadała się pasjonująco. Jagiellonia i Radomiak na początku sezonu imponują. Gospodarze przed tym spotkaniem mieli 12 punktów w 6 kolejkach, a w ich meczach padło łącznie 20 bramek. Podopieczni Constantina Galcy zdobyli tylko 10 punktów w 7 kolejkach, goli padło 16. Drużyna z Radomia prezentuje ciekawą, ofensywną piłkę i na jej meczach trudno się nudzić. Tak właśnie było i tym razem.
Piorunujące rozpoczęcie Henrique
Widzowie jeszcze dobrze nie rozsiedli się na krzesełkach, a Radomiak otworzył wynik meczu. W 3. minucie dośrodkowanie Franka Castanedy z rzutu rożnego wykorzystał Pedro Henrique. Brazylijczyk wyskoczył na tyle wysoko, że kryjący go Taras Romanczuk nie miał szansy w powietrznym pojedynku. Po straconym golu Jagiellonia ruszyła do ataku. Radomiak odgryzł się za sprawą Henrique, który wykorzystał za słabe podanie Michala Sacka. Napastnik Radomiaka zobaczył, jak ustawiony jest Alomerović, i kropnął bez przyjęcia z 40 metrów wprost do siatki.
Można by tu winić bramkarza, ale dziś przecież właśnie tego oczekuje się od golkiperów. Żeby grali wyżej, pomagali w rozegraniu. Tak właśnie gra Jagiellonia pod wodzą Siemieńca. Błąd czeskiego obrońcy w sekundę sprowokował sytuację dla przyjezdnych. A Brazylijczyk przymierzył precyzyjnie i z odpowiednią siłą, czym nie dał szans bośniackiemu bramkarzowi. Podobnie należało ocenić postawę Bartosza Mrozka w zeszłym sezonie, gdy zza połowy pokonał go Kyryło Petrow po perfekcyjnym uderzeniu.
Comeback
Po drugiej straconej bramce Jagiellonia ruszyła do odrabiania strat, tym razem skutecznie. W 27. minucie Jesus Imaz rozrzucił piłkę do boku, skiksował Dawid Abramowicz, do piłki dopadł Dominik Marczuk, który odegrał do Hiszpana. Ten sprytnym przyjęciem oszukał Rossiego i spokojnie pokonał Posiadałę. W ostatniej z ośmiu minut doliczonych do pierwszej połowy Marczuk ponownie dośrodkował na długi słupek. Przy biernej postawie obrońców Jose Naranjo zdobył swoją drugą bramkę w PKO Ekstraklasie. Po golu Piotr Lasyk zagwizdał na przerwę. 16 sekund po rozpoczęciu drugiej połowy Jagiellonia wyszła na prowadzenie. Ponownie w akcji prawą stroną błysnął Marczuk, dośrodkował do Afimico Pululu, który zdobył gola. Trudnoo to jednak nazwać strzałem, Angolczyk dzióbnął piłkę, próbując ją opanować. Ta jednak znalazła drogę do bramki Radomiaka. Niemal cała druga połowa stała pod znakiem wyrównanej walki. Dopiero w końcówce ujrzeliśmy dominację Radomiaka, który nie był w stanie przebić się przez skumulowaną defensywę gospodarzy broniących w końcówce w ustawieniu 1-5-4-1.











