Jaga rozruszała chorzowian


7 maja 2010 Jaga rozruszała chorzowian

Podopieczni Michała Probierza sprawili dziś nie lada niespodziankę. Jagiellonia pokonała bowiem w pełni zasłużenie Ruch Chorzów 1:0. Gospodarze, dzięki kompletowi punktów, pozostaną na kolejny sezon w najwyższej klasie rozgrywek. Przyjezdni utrzymują się na trzecim miejscu, przy czym goniąca ich Legia w sobotę gra z Wisłą w Warszawie.


Udostępnij na Udostępnij na

Mecz od pierwszych minut rozpoczął Andrzej Niedzielan. Rekonwalescent wpisał się do protokołu sędziowskiego już w 10. minucie. Popularny „Wtorek” był rozwścieczony po starciu z piłkarzem „Jagi”, które sędzia orzekł na korzyść gospodarzy. Napastnik Ruchu otrzymał żółtą kartkę za manifestowanie swojego niezadowolenia. Początek meczu dla obu zespołów obfitował w niecelne podania, przez co gra toczyła się głównie w środku pola.

Tomasz Frankowski (po lewej) i Kamil Grosicki byli dzisiaj wiodącymi postaciami na boisku
Tomasz Frankowski (po lewej) i Kamil Grosicki byli dzisiaj wiodącymi postaciami na boisku (fot. źródło: Maciej Gilewski / jagiellonia.pl)

Okolice 15. minuty to coraz śmielsze ataki Jagiellonii. Gospodarze próbowali akcji skrzydłem, wykorzystując szybkość i dynamikę Kamila Grosickiego. Przewaga gospodarzy rysowała się optymistycznie, jednak podopiecznym Michała Probierza brakowało ostatniego podania. W 35. minucie byliśmy świadkami kontrowersyjnej sytuacji, kiedy po dośrodkowaniu Świerblewskiego piłka spotkała się z ręką obrońcy „Jagi”, jednak sędzia pozostał niewzruszony.

Pierwsza odsłona rywalizacji nie zaskoczyła widzów liczbą sytuacji podbramkowych, przez co goli nie uświadczyliśmy. Jagiellonia górowała w posiadaniu piłki, rzutach rożnych, strzałach na bramkę, jednak nie przekładało się to na zmianę wyniku. Z kolei podopieczni Waldemara Fornalika mieli problem z grą ofensywną, którą imponowali w ostatnich spotkaniach.

Zaraz po zmianie stron tak naprawdę pierwszą okazję do otwarcia wyniku mieli gracze z Białegostoku. Długie podanie z głębi pola od Hermesa opanował Frankowski, po czym momentalnie oddał piłkę Lacie, który mocnym strzałem próbował zaskoczyć Pilarza. Bramkarz przyjezdnych był na posterunku, popisując się przytomną interwencją.

Już pięć minut później podopieczni Michała Probierza wykorzystali swoją przewagę. Precyzyjne dośrodkowanie z rzutu rożnego na bramkę zamienił Andrius Skerla, a asystę zaliczył Tomasz Frankowski. Chwilę po otwarciu wyniku „Franek” miał okazję do podwyższenia prowadzenia, kiedy przy asyście Sadloka oddał strzał z pięciu metrów, ale górą okazał się Pilarz.

Wysoki pressing Jagiellonii niezmiennie uniemożliwiał piłkarzom Ruchu swobodne rozgrywanie piłki, nawet na własnej połowie. Kolejną kontrowersyjną sytuacją popisał się sędzia, tym razem liniowy, w 70. minucie. Artur Sobiech wymienił dwa podania z Piechem, jednak arbiter przerwał grę. Powtórki pokazały, iż pozycji spalonej nie było, toteż decyzja liniowego wydaje się tym bardziej dziwna.

Arkadiusz Piech miał okazję do wyrównania na dziesięć minut przed końcem, jednak jego mocny strzał dobrze obronił golkiper gospodarzy. Końcówka spotkania to obrona wyniku przez Jagiellonię, czego skutkiem była żółta kartka dla Igora Lewczuka za grę na czas. Ruch nie potrafił już zagrozić bramce Grzegorza Sandomierskiego, a piłka ostatnie minuty spędzała częściej pod bramką Krzysztofa Pilarza.

Najnowsze