W ostatni weekend sierpnia zostanie zainaugurowany sezon 2011/2012 w lidze włoskiej. W lidze mistrzów świata z 2006 roku od najbliższego sezonu ponownie grać będzie drużyna Sieny. Zespół, który w Serie B zajął drugą lokatę, jednocześnie uzyskał awans na najwyższy szczebel rozgrywek na Półwyspie Apenińskim. Zawodnicy „Bianconerrich” ustąpili miejsca w klasyfikacji ligowej tylko piłkarzom Atalanty Bergamo.
Siena to klub, który powstał w 1904 roku. Większość czasu drużyna spędziła w niższych ligach, które nie ma co ukrywać, nie przyciągały uwagi włoskich tifosi. Choć mało kibiców calcio o tym wie, to zespół ten po raz pierwszy w Serie A pojawił się dopiero w XXI wieku. Dokładniej rzecz ujmując, miało to miejsce w roku 2003. Wtedy to w dużej mierze za sprawą trenera Giuseppe Papadopulo klub awansował do pierwszej ligi włoskiej. Dzięki niemu piłkarze występujący na co dzień w biało-czarnych trykotach mogli mierzyć siły z takimi zespołami jak Milan, Juventus, Inter czy Roma. Trzeba przyznać, że jak na możliwości klubu drużyna osiągała zadowalające rezultaty. Przez sześć sezonów bytu na boiskach Serie A drużyna Sieny zazwyczaj kończyła rozgrywki w granicach 13.-15. miejsca. Pechowy dla toskańskich graczy okazał się sezon 2009/2010. Dowodzeni wtedy przez Alberto Malesaniego zawodnicy nie zdołali zapobiec nieuniknionemu i opuścili z dorobkiem zaledwie 31 punktów szeregi Serie A.

Jednakże po kroku w tył, jak to w życiu bywa, przyszedł krok w przód. Na zapleczu Serie A piłkarze „Robur” prezentowali niezwykle dobrze poukładaną grę. Pod wodzą Antonio Conte – notabene byłego zawodnika Juventusu Turyn – drużyna rozgrywała kapitalnie mecze na własnym boisku. Z murawy Stadio Artemio Franchi Montepaschi Arena piłkarze Sieny zebrali łącznie 49 punktów z 77 wywalczonych. Tym samym AC Siena okazała się na koniec sezonu Serie B królem własnego boiska.
Do czołowych piłkarzy „Biało-czarnych” z pewnością należy zaliczyć ich najskuteczniejszego strzelca, czyli Emanuele Calaio. Ten 29-letni napastnik do tej pory w 105 rozegranych spotkaniach w barwach tegorocznego beniaminka Serie A zdobył 31 goli, w tym 18 w ostatnim sezonie. Wśród wyróżniających się graczy nie sposób nie wspomnieć o Reginaldo, który swego czasu występował w innym klubie z Toskanii, Fiorentinie. Co prawda ten ofensywnie usposobiony piłkarz nie może poszczycić się jakimś spektakularnym wynikiem bramkowym, aczkolwiek trudno byłoby sobie wyobrazić jedenastkę Sieny bez tego błyskotliwego Brazylijczyka. Podobnie ma się sprawa z Salvatore Mastronunzio. Były piłkarz m.in. Empoli był jedną z kluczowych kart w talii trenera Antonio Conte.
Z całym jednak szacunkiem do piłkarzy występujących w Sienie, drużyna nie wywalczyłaby awansu, gdyby nie charakter oraz determinacja w dążeniu do celu ówczesnego opiekuna Sieny. Antonio Conte potrafił skonsolidować zespół, obudzić w nim wolę walki i chęć wygrywania. A co równie ważne, potrafił podbudować morale zespołu, które było mocno podrasowane po spadku z Serie A. Urodzony w Lecce 42-latek sprostał jednak oczekiwaniom kibiców i doprowadził klub do wyczekiwanego powrotu „Robur” na salony.











