Derby zawsze rządzą się swoimi prawami. Są to mecze, które wzbudzają bodaj największe emocje spośród wszystkich pozostałych. Nie tak dawno emocjonowaliśmy się derbami Manchesteru czy Europy, jak nazywane są pojedynki Realu z Barceloną. W najbliższy weekend czas na derby Sycylii, czyli mecz Catania – Palermo.
„Derby di Sicilia”, jak każde derby, rządzą się swoimi prawami. Mecz pomiędzy drużynami walczącymi na co dzień w Serie A zapowiada się niezwykle emocjonująco. Obie drużyny w tabeli ligi włoskiej dzielą tylko dwa punkty. Palermo jest szóste z 20 punktami, a Catania jedenasta z 18 oczkami. Dodatkowo piłkarze Palermo będą podrażnieni niedawną porażką ze Sieną w ramach 1/8 finału Pucharu Włoch. Wówczas podopieczni Devisa Mangii przegrali po rzutach karnych ze Sieną 0:3.

Obie drużyny mają siedziby w dwóch największych miastach na Sycylii. Sycylii, która kojarzy się z mafią, wulkanem oraz derbami. Mecze pomiędzy tymi drużynami nie były rozgrywane zbyt często, bo przez większość czasu ich istnienia rozgrywały swoje spotkania w innej klasie rozgrywkowej. Po raz pierwszy derby odbyły się 1 listopada 1936 roku, na poziomie Serie B, czyli włoskiej drugiej ligi. Wówczas Palermo na Renzo Barbera zremisowało z Catanią 1:1. Na poziomie Serie A mecze tych dwóch drużyn zostały rozegrane tylko 10 razy. Pięciokrotnie wygrywała Catania, cztery razy Palermo i raz padł remis. Obie ekipy często spotykały się również w ramach meczów towarzyskich i konkursowych na Sycylii, lecz wówczas wystawiano raczej dublerów, aniżeli graczy z pierwszego składu. Toteż i wyniki były rozmaite.
Zarówno jedna, jak i druga drużyna nie są w najwyższej formie. Wyniku zatem możemy spodziewać się naprawdę każdego. Gospodarze, czyli Catania Calcio, na pięć ostatnich spotkań wygrali tylko jedno – wyjazdowe z Lecce 1:0. Catania uzyskała w tych spotkaniach również jeden remis, w ostatniej kolejce z Atalantą 1:1. Pozostałe trzy mecze popularnie mówiąc „w plecy”. Z Cagliari 0:1, Novarą 2:3 oraz Chievo 1:2. Co ciekawe, wszystkie trzy porażki poniosła na własnym obiekcie. To stwarza szansę dla Palermo. Ale tylko pozorną, bo i piłkarze tej drużyny nie są obecnie w formie. Wspomniany mecz ze Sieną nie był zły w ich wykonaniu, ale w sposób, w jaki wykonywali rzuty karne, wołał o pomstę do nieba. Wcześniej zanotowali też wpadkę na własnych śmieciach z Ceseną, kiedy przegrali 0:1. Nie tak dawno dostało im się w Turynie 0:3. Warte uwagi jest 2:0 z Fiorentiną, ale wówczas to i „Viola” nie grała zbyt interesującej piłki.
Cała nadzieja obu drużyn w swych dwóch największych gwiazdach. W Palermo jest to Josip Ilicić. 23-letni Słoweniec już w zeszłym sezonie pokazał się z dobrej strony. Wówczas był jednak przyćmiony przez ówczesną gwiazdę „Rosanero”, Javiera Pastore. Ten jednak odszedł przed sezonem do Paris Saint Germain, więc na lidera drużyny wyrósł Ilicić. W obecnym sezonie jest chyba jedynym piłkarzem w kadrze „Różowo-czarnych”, do którego nie można mieć większych zastrzeżeń. Nawet we wspomnianej już potyczce ze Sieną zagrał wyśmienicie, strzelając trzy bramki. W Serie A trafił dwukrotnie, ale dzięki jego akcjom i asystom Palermo zdobywało wiele bramek. W szeregach Catanii liczą z kolei na Maxi Lopeza. Były gracz Barcelony jest bodaj najbardziej obytym piłkarzem w Europie, jaki aktualnie znajduje się w jej kadrze (do spółki z Nicolą Legrottaglie). Całkiem możliwe, że będą to ostatnie derby Sycylii dla Argentyńczyka, bo już od dłuższego czasu interesuje się nim AC Milan, który zimą ma złożyć Catanii ofertę nie do odrzucenia. „Rosaazzuri” zapewne ją przyjmą, bo nie od dziś się mówi o kiepskich finansach sycylijskiego klubu.
Dodatkowego smaczku derbom dodają zdarzenia sprzed kilku lat. 2 lutego 2007 roku doszło do tragedii. Po meczu derbowym doszło do zamieszek, w których zginął 40-letni wówczas policjant z Katanii. Doznał on poważnych obrażeń wątroby wskutek pobicia, co wywołało wielką burzę nie tylko we włoskim calcio. Bo przecież jak to było możliwe, aby policjant pilnujący bezpieczeństwa na sektorze gospodarzy był narażony na utratę życia? Wskutek śmierci Filippo Racitiego FIGC (Włoski Związek Piłki Nożnej) zawiesił rozgrywki piłkarskie w całym kraju. Często zdarzało się również, że na mecze nie mogli wchodzić fani drużyny przyjezdnej. To spotkanie jest określane jako spotkanie podwyższonego ryzyka, więc po ekscesach z 2007 roku władze piłkarskie bardziej zabezpieczają te mecze. W historii zdarzało się nawet, że „Derby di Sicilia” były rozgrywane przy pustych trybunach. Nie było to jednak dobre rozwiązanie, bo wówczas kibice przenosili swoją agresję na ulice miasta, co wiązało się z większym niebezpieczeństwem.
Już 18 grudnia zapraszam wszystkich fanów Serie A, ale nie tylko, na jedne z najbardziej gorących meczów derbowych w Europie. Derby te są gorące jak Etna oraz nieprzewidywalne jak prawdziwa, sycylijska mafia. Zatem zasiądźmy w niedzielne popołudnie przed telewizorami, by pokazać, że derby to nie tylko Real i Barcelona.