Przyglądając się tabeli Serie A, na pierwszy rzut oka widać, że na jej czele znajdują się zespoły występujące na co dzień w pasiastych, biało-czarnych koszulkach. Czy ma być to zatem recepta na grę na najwyższym poziomie w lidze włoskiej? – można zapytać szyderczo. Po czym należy natychmiast odpowiedzieć, że NIE! Dotychczasowy sukces tkwi w pracy szkoleniowej obu trenerów. Zarówno Antonio Conte, jak i Francesco Guidolin mają koncepcję na to, aby styl prezentowany przez ich zespół dawał przede wszystkim efekt w postaci zdobyczy punktowej. Jak widać po klasyfikacji ligowej, przynosi to przyzwoite wyniki.
Kibice Lecha mają to do siebie, że byli naocznymi świadkami tego jak przeobrażały się obie drużyny. Udinese Calcio przeistaczało się z ligowego średniaka w jeden z kluczowych zespołów występujących na Półwyspie Apenińskim. Natomiast „Stara Dama” dochodziła do siebie po karnej degradacji do Serie B.

Gdy Lech grał z Udinese Calcio, to trenerem we włoskiej drużynie był jeszcze Pasquale Marino. Remis na stadionie w Poznaniu oraz wygrana 2:1 na własnym boisku dała „Zebrette” upragniony awans do kolejnej fazy rozgrywek. Zawodnikami, którzy w znacznej mierze przyczynili się do triumfu nad „Kolejorzem”, byli Antonio Di Natale oraz Simone Pepe. Pierwszy zdobył w spotkaniu rewanżowym gola wyrównującego, a drugi bramkę na 2:1. W kolejnej fazie rozgrywek Pucharu UEFA drużyna ze stadionu Friuli odprawiła z kwitkiem Zenit Sankt Petersburg i walczyła o awans do półfinału UEFA Cup z Werderem Brema. Zespół z Niemiec okazał się jednak zbyt mocny, jak na ówczesne możliwości podopiecznych Pasquale Marino i to właśnie bremeńczycy dalej cieszyli się z gry w europejskich pucharach. A Udinese od tego momentu zaczęło przeżywać pewnego rodzaju kryzys, który swój kulminacyjny moment miał w kolejnym sezonie.
Rozgrywki 2009/2010 w wykonaniu Udinese Calcio od samego początku konsternowały kibiców „Friulani”. Winą za bardzo złe wyniki zespołu – jak to zwykle bywa w takich sytuacjach – obarczony został trener. Dlatego też w grudniu 2009 roku władze Udinese rozstały się z Pasquale Marino i na jego miejsce powołały Gianniego De Biasi. Były piłkarz nie zdołał jednak wszczepić pozytywnego impulsu w piłkarzy. W związku z tym zgodnie z zasadą, że jak trwoga to do Boga, to po zaledwie dwóch miesiącach z powrotem na ławce trenerskiej Udinese Calcio zasiadł Pasquale Marino. 49-letni obecnie trener zdołał uratować zespół przed spadkiem do Serie B. Warto odnotować, że w dużej mierze odbyło się to z pomocą Antonio Di Natale, który w tym nieszczęsnym dla wielu w Udine sezonie wywalczył – na otarcie łez miejscowych kibiców – koronę króla strzelców ligi włoskiej z dorobkiem 29 goli na koncie. Po sezonie podziękowano Marino za utrzymanie zespołu w najwyższej klasie rozgrywkowej i w jego miejsce zdecydowano się zatrudnić Francesco Guidolina.











