Obecnie kraj, w którym polscy piłkarze są wybijającymi się postaciami w swoich klubach, to przede wszystkim Niemcy, gdzie w Polonii Dortmund błyszczy trójka reprezentantów Polski. Czy to się niebawem zmieni? Być może. W ostatnim czasie chodzą słuchy, że Półwysep Apeniński ma zawojować trójka polskich grajków. Są nimi: Rafał Wolski, Bartosz Salamon oraz Paweł Wszołek. Parafrazując słowa Mazurka Dąbrowskiego, można rzec, że Polacy idą z ziemi polskiej do włoskiej – słowa te mają odzwierciedlenie przede wszystkim w przypadku Wszołka i Wolskiego. Ciekawe tylko, z jakim efektem…
Każdy z wymienionej trójki jest zawodnikiem o określonym poziomie piłkarskim. Jak na polskie warunki można uznać ich za piłkarzy młodych. Chociaż, gdy Cristiano Ronaldo trafił na Wyspy Brytyjskie ze Sportingu Lizbona, miał niespełna 18 lat.

Urodzony w Tczewie Wszołek nie tak dawno zakończył sagę transferową z Hannoverem, natomiast włoskie media w tym tygodniu wystartowały z telenowelą pt. „Milan wita Pawła”. Sam piłkarz nie ma jeszcze zdania w tej kwestii, ale podobno menedżer ofensywnie usposbionego zawodnika już kontaktował się z decydentami „Rossonerich”. Na pierwszy rzut oka można się z pomysłu włoskich środków masowego przekazu szyderczo uśmiechnąć. Jednak jak się głębiej zastanowić, to nawet przy uznaniu tych spekulacji za plotkę człowiekowi miło się robi, że ktoś w jednej z najsilniejszych lig świata zainteresował się piłkarzem, który reprezentuje barwy klubu w kraju, który w rankingu FIFA jest na tej samej pozycji co – nie ujmując nikomu – Uzbekistan.
Paweł zrobił, co zrobił, ale jednak się zareklamował i to nie tylko na boisku. Udowodnił, że jest piłkarzem, który nie da sobie w kaszę dmuchać. Może i nie był konsekwentny w swoim działaniu z działaczami H96, ale w zasadzie być nie mógł. Skoro z jednej strony wodę z mózgu robił mu menedżer, a z drugiej przedstawiciel niemieckiej drużyny, to trudno w tym wszystkim o zdrowy rozsądek. Na szczęście piłkarz późno, bo późno, ale zorientował się we wszystkim i udowodnił, że nie jest prostytutką, którą można wywieźć na Zachód. Teraz może mu to wyjść tylko na korzyść, jeśli faktycznie zainteresował się nim jeden z najbardziej utytułowanych klubów na Starym Kontynencie.
Zupełnie inny kurs obrał zawodnik Brescii Calcio – Bartosz Salamon. Piłkarz klubu, w którym niegdyś występował sam Roberto Baggio, jest graczem, który w zespole z Lombardii ustawiany jest na pozycji środkowego pomocnika lub na środku defensywy. Nie jest playmakerem, ale raczej zawodnikiem od tzw. czarnej roboty. A że posiada niezłe warunki fizyczne, to niejednokrotnie można go zobaczyć w polu karnym podczas stałych fragmentów gry. W zespole 18-krotnych mistrzów Włoch miałby być kimś takim, kim dla Torino jest Kamil Glik. Wielu może pukać się w czoło, czego taki zawodnik może szukać w klubie takim jak Milan. Jednak Adriano Galliani wraz z Silvio Berlsuconim nieraz na łamach mediów wypowiadali się, że zmieniają politykę kadrową klubu. Do Milanu mają trafiać piłkarze, którzy są młodzi i perspektywiczni, a taki z pewnością jest Bartosz Salamon. Na zapleczu Serie A 21-latek w obecnym sezonie rozegrał 21 spotkań i trzykrotnie wpisał się na listę strzelców. Sam Arigo Sacchi jest pod wrażeniem jego gry.














