Ismaila Sarr – młodszy brat Sadio Mane motorem napędowym Watfordu


Po nieudanym początku przygody z Premier League Ismaila Sarr zachwyca obecnie wysoką dyspozycją, stając się wiodąca postacią ofensywy Watfordu

12 stycznia 2020 Ismaila Sarr – młodszy brat Sadio Mane motorem napędowym Watfordu
www.teamtalk.com

Świetną dyspozycją w poprzednim sezonie Ismaila Sarr zwrócił uwagę klubów z Premier League. Parol na Senegalczyka według brytyjskich mediów zagiął Arsenal, lecz wyścig o pozyskanie atakującego wygrał Watford. Początku przygody z angielską ekstraklasą zawodnik nie mógł jednak zaliczyć od udanych. Przełom nastąpił po zmianie menedżera. Pod okiem Nigela Pearsona Senegalczyk w końcu prezentuje optymalną dyspozycję, stając się wiodącą postacią zespołu Vicarage Road.


Udostępnij na Udostępnij na

Miniona kampania na długo pozostanie w pamięci kibiców Stade Rennais. Klub z Bretanii rozegrał świetny sezon, w którym był bardzo bliski awansu do ćwierćfinału Ligi Europy oraz nieoczekiwanie zdobył Puchar Francji. Na tle partnerów z zespołu „Les Rouges et Noirs” wyróżniał się przede wszystkim Ismaila Sarr. Senegalczyk w trakcie całej kampanii zachwycał motoryką oraz umiejętnością wykonania ostatniego podania, we wszystkich rozgrywkach notując jedenaście asyst. Wysoka dyspozycja uniwersalnego atakującego już w trakcie trwania rozgrywek przyciągnęła uwagę klubów z Premie League oraz niemieckiej Bundesligi.

– Jest bardzo szybki i dysponuje doskonałą techniką. Posiada identyczne cechy co Ousmane Dembele z Barcelony. Są podobnymi graczami. Otrzymałem wiele telefonów z angielskich i niemieckich klubów, a może nawet z Włoch. Wielu agentów z Wielkiej Brytanii zadzwoniło do mnie z propozycją współpracy z nimi i Ismailą w celu przeprowadzenia transferu do Premier League – mówił w rozmowie z SunSport agent zawodnika, Thierno Seydi.

Brytyjskie media stale informowały, że parol na Senegalczyka zagiął Arsenal, choć zainteresowane transferem były również inne kluby angielskiej ekstraklasy. Kwota żądana za zawodnika przez Stade Rennais rzędu ponad nawet pięćdziesięciu milionów funtów nie miała stanowić dla „The Gunners” wielkiego problemu. Tym bardziej, że klub z Emirates Stadium był zdeterminowany by latem wzmocnić formację ataku. Transfer Ismaili Sarra wydawał się tylko kwestią czasu, choć transakcję miał opóźnić nadchodzący Puchar Narodów Afryki.

Na turnieju rozgrywanym w Egipcie zawodnik potwierdził wysoką dyspozycję pomagając Senegalowi awansować do finału rozgrywek. W decydującym spotkaniu zespół Aliou Cisse uległ jednak Algierii, a Ismaila Sarr, podobnie jak reszta reprezentantów „Les Lions de la Téranga” musiał zadowolić się jedynie srebrnym medalem.

Ismaila Sarr ofiarą zmian

W trakcie Pucharu Narodów Afryki zainteresowanie Arsenalu zawodnikiem Stade Rennais znacznie osłabło. Możliwość pozyskania Nicolas Pepe skłoniła klub z Emirates Stadium do zmiany głównego celu transferowego. Atakujący nie mógł jednak narzekać na brak zainteresowania ze strony pozostałych angielskich klubów. Do wyścigu o pozyskanie uniwersalnego zawodnika stanęły Newcastle United, Crystal Palace oraz Watford. Ostatecznie najbardziej zdeterminowani okazali się przedstawiciele ostatniego z zespołów. Przeprowadzenie transakcji wartej czterdzieści milionów funtów uznano za spory sukces „The Hornets”.

Po otarciu się o awans do europejskich pucharów w zeszłej kampanii transfer Senegalczyka potwierdzał ambitne plany klubu z Vicarage Road. Ismaila Sarr miał pomóc Watfordowi postawić decydujący krok w drodze do występów na arenie międzynarodowej. Sam zawodnik nie ukrywał natomiast ekscytacji związanej z możliwością gry w Premier League.

– To naprawdę niesamowite. Nie jest łatwo ze względu na barierę językową, nie znam angielskiego, mówię po francusku. Uczę się jednak angielskiego. Jestem spokojną osobą i wolę przemawiać na boisku. Naprawdę nie mogę się doczekać gry [w Premier League] i pokazania co potrafię strzelając bramki. Nie mogę się już doczekać – mówił po parafowaniu umowy w wywiadzie dla oficjalnej strony internetowej Ismaila Sarr.

Początku sezonu Watford nie mógł jednak zaliczyć do udanych. Zespół z Vicarage Road w czterech ligowych spotkaniach zdobył zaledwie punkt, okupując ostatnie miejsce w tabeli. Słaby start kampanii spowodował zwolnienie dotychczasowego menedżera Javiego Gracii. Nowym szkoleniowcem „The Hornets” został Quique Sanchez Flores. Niezadowalające rezultaty i zmiany w sztabie szkoleniowym nie ułatwiały wkomponowania do zespołu Ismaila Sarra. Senegalczyka na Vicarage Road otoczono jednak wyjątkową opieką.

– Ismaila Sarr jest naprawdę młodym graczem. Musimy być cierpliwi. Musimy mu pomóc. Jest naprawdę szybki, ma umiejętności, jest nowoczesnym napastnikiem. Musi rozumieć więcej,  również w kwestii języka. Teraz mówi tylko po francusku i [Etienne] Capoue oraz inni pomagają w tłumaczeniu – komentował sytuację gracza dla klubowej strony internetowej Quique Sanchez Flores.

Sadio Mane – idol i starszy brat

Działania mające na celu szybszą aklimatyzację Senegalczyka w zespole niewiele jednak pomagały. Szczególnie, że wyniki zespołu z Vicarage Road nie ulegały poprawie. Watford na dobre utknął w strefie spadkowej, prawie w każdym spotkaniu rażąc nieskutecznością i błędami w defensywie. Na tle słabo dysponowanych partnerów nie wyróżniał się także Ismaila Sarr. Atakujący pierwsze ligowe trafienie zanotował dopiero w czternastej serii spotkań. Bramka w meczu z Southampton nie zapewniła jednak Watfordowi nawet punktu. Kolejna passa meczów bez zwycięstwa ponownie skłoniła władze klubu do zmiany menedżera. Podobnie jak zmiany filozofii, gdyż po kilku szkoleniowcach rodem z Półwyspu Iberyjskiego „The Hornets” zatrudnili Nigela Pearsona.

Angielski menedżer okazał się dla czerwonej latarni Premier League prawdziwym powiewem świeżego powietrza. W pierwszym spotkaniu pod wodzą nowego szkoleniowca zespół z Vicarage Road w końcu przypominał drużynę z poprzedniego sezonu. Na terenie lidera tabeli, Liverpoolu, „The Hornets” zagrali bez kompleksów, szansę na zdobycz punktową tracąc dopiero w samej końcówce meczu.

Ponadto najlepszy występ od momentu dołączenia do Watfordu zanotował Ismaila Sarr. Senegalczyk w końcu imponował motoryką tworząc zagrożenie pod bramką zespołu z Anfield Road. Dla zawodnika było to spotkanie wyjątkowe tym bardziej, że mierzył się z Sadio Mane, z którym gracza „The Hornets” łączą bardzo dobre relacje.

– Sadio cały czas ze mną rozmawia. Radzi mi – rób to, rób tamto. Jest dla mnie niczym starszy brat. Kiedy dołączyłem do zespołu wysłał mi wiadomość – witaj w Premier League, witaj w Anglii. Rozmawiamy również gdy jesteśmy [na zgrupowaniu] w drużynie narodowej. Daje mi wskazówki, staram się je wykonać i wdrożyć. Powtarza – jeśli nie grasz, bądź spokojny, kontynuuj, wykonuj swoją pracę, wszystko będzie w porządku. Staram się tak robić. […] Kiedy przeniosłem się z Metz do Rennes oglądałem filmy z grą Sadio – jego przyspieszenie, drybling … Oglądałem wszystko – mówił w rozmowie z BBC Sport Ismaila Sarr.

Spotkanie z Liverpoolem okazało się dla Senegalczyka prawdziwym przełomem. Po porażce na Anfield Road w czterech następnych ligowych pojedynkach Watford zgromadził aż dziesięć punktów. W każdym z wygranych meczów olbrzymią rolę odegrał Ismaila Sarr, który dotychczasowy dorobek powiększył o dwie bramki i asysty. W dużej mierze pomagając tym samym zespołowi z Vicarage Road opuścić ostatnie miejsce w tabeli.

***

Zatrudnienie Nigela Pearsona wywołało efekt nowej miotły, lecz pomogło również odblokować olbrzymi potencjał Ismaili Sarra. Senegalczyk w końcu prezentuje dyspozycję znaną z gry w barwach Stade Rennais. W Premier League gromadząc dotąd dorobek identyczny do Nicolasa Pepe, zawodnika dla którego Arsenal porzucił starania o 21-letniego atakującego. Pytanie czy słusznie.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski