Saga z nowym trenerem Jagiellonii dobiegła końca. W poniedziałkowe popołudnie wiceprezes białostockiego klubu Agnieszka Syczewska poinformowała, że stery po Michale Probierzu przejmie 46-letni Ireneusz Mamrot. W grę wchodzili inni szkoleniowcy, lecz zdecydowano się na byłego już trenera Chrobry Głogów. Co ten wybór oznacza dla „Żółto-czerwonych”?
Ireneusz Mamrot urodził się 13 grudnia 1970 roku w Trzebnicy. Występował na boisku na pozycji pomocnika, głównie w niższych polskich ligach. Nie zdołał przebić się na ekstraklasowe boiska, ba, nie był w stanie utrzymywać się z piłki nożnej, więc musiał dorabiać jako dziennikarz w lokalnej gazecie. W 2010 roku zakończył karierę i został trenerem trzecioligowego Chrobrego Głogów. Przez siedem lat spędzonych na Dolnym Śląsku zdołał awansować z drużyną na zaplecze ekstraklasy, w którym – mimo licznych problemów z kadrą – spisywał się powyżej oczekiwań.
„Polski Ferguson” z Głogowa
Niespełna dwa lata temu na naszym wortalu ukazał się tekst o Ireneuszu jako „polskim Fergusonie”. Chodzi oczywiście o staż pracy, który jest godny podziwu. Do momentu podpisania kontraktu z Jagiellonią mógł się pochwalić tym, że żaden trener nie prowadził klubu w 1. lidze dłużej od niego. W Głogowie był szkoleniowcem nieprzerwanie od 2010 roku. Działacze zaufali mu, a on doprowadził zespół do pierwszej ligi, gdzie z sezonu na sezon spisywał się coraz lepiej. Szacunkiem darzą go wszyscy kibice, to głównie przez niego miasto w końcu zaistniało bowiem na piłkarskiej mapie.
Okres najbardziej efektywnej, ale również efektownej gry nastał w 2015 roku, gdy przez większą część rozgrywek drużyna utrzymywała miejsce w czołówce. Ostatecznie zajęła szóste miejsce, lecz dyspozycja Chrobrego wróżyła optymistycznie na przyszłość. Ireneusz Mamrot pracował głównie z młodymi piłkarzami lub takimi, którzy otrzymali drugą szansę na powrót do optymalnej dyspozycji, a co za tym idzie – do ekstraklasy. Klubu nie stać było na zawodników z głośnymi nazwiskami ze względu na słabe finanse. Nie zraziło to szkoleniowca, który dwa lata temu w wywiadzie dla 2×45.info stwierdził: – Nie chciałbym w Chrobrym nawet Djibrila Cisse. Wolę kogoś słabszego, ale dobrego mentalnie.
Chrobry Głogów to nietypowa drużyna. Miała sporo kryzysów, jednak ani razu nie myślała o zwolnieniu trenera (co jest dziwne jak na polskie realia). Na przykład na początku minionego sezonu, gdy drużyna nieudanie rozpoczęła sezon. Cztery pierwsze mecze – jeden punkt i brak strzelonej bramki. Po dziesięciu kolejkach zespół zajmował dwunaste miejsce z dorobkiem dwunastu oczek. Sporo zespołów, nawet tych z ekstraklasy, mogłoby uczyć się postawy zarządu klubu z Dolnego Śląska. – Gdyby zarząd Chrobrego reagował na każdy kryzys, już dawno zostałbym zwolniony – przekonywał 46-latek.
Zastąpić Probierza
– To prawda, że miałem propozycje i podjęcie decyzji było dla mnie najtrudniejsze od początku pobytu w Głogowie, ale jednak zdecydowałem się zostać w Chrobrym. I jeszcze o coś powalczyć – powiedział kilka dni temu były już trener w rozmowie dla oficjalnej strony klubu.











