– Inter nawet nie dominując, potrafi wygrywać – przedmeczowe słowa trenera zespołu Empoli okazały się prorocze. Mimo momentami bardzo przeciętnej gry po golu Mauro Icardiego i dzięki paradom Samira Handanovicia Inter wywozi z trudnego terenu komplet punktów.
Na ten mecz zęby ostrzyli sobie wszyscy sympatycy włoskiej piłki. Podrażniony porażką w ostatniej kolejce lider z Mediolanu jechał do jednej z rewelacji rozgrywek, czyli Empoli. Gospodarze mają za sobą rekordową serię czterech wygranych z rzędu, a że apetyt rośnie w miarę jedzenia, to kibicom zgromadzonym na Stadio Carlo Castellani marzyło się podtrzymanie tej niesamowitej serii i pokonanie lidera Serie A.
W pierwszej połowie lepsze wrażenie pozostawili po sobie gracze Marco Giampaolo. Dość powiedzieć, że zawodnicy Interu do 45. minuty ani razu nie zagrozili poważnie bramce strzeżonej przez Łukasza Skorupskiego. Piłkarze Empoli doskonale realizowali założenia taktyczne swojego trenera. Ustawione blisko siebie formacje pomocy i ataku asekurowały się nawzajem i doskonale neutralizowały poczynania ofensywne „Nerazzurich”. Co jakiś czas kotłowało się także pod bramką gości, jednak albo brakowało dokładności przy uderzeniach, albo gracze Empoli natrafiali na opór świetnie dysponowanego, po raz kolejny w tym sezonie, Samira Handanovicia. I kiedy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bez goli, w jednej z dwóch doliczonych przez sędziego minut Inter przeprowadził taką oto akcję.
https://vine.co/v/ihq0LvQ9qZw
Indywidualny rajd Ivana Perisicia wykończył (pierwszym celnym strzałem dla Interu!) Mauro Icardi.
Jak niełatwe zadanie w drugich 45 minutach czekało „Azzurich”, niech świadczy fakt, że naprzeciw nich stanęła najlepsza defensywa ligi, której strzelić bramkę jest niezwykle trudno. Zawodnicy gości umiejętnie bronili się przed atakami Empoli, sami wyprowadzając przy tym od czasu do czasu kontrataki. Ze strony gospodarzy wyglądało to trochę jak bicie głową w mur. Marco Giampaolo reagował na sytuacje boiskowe, dokonując w 64. minucie podwójnej zmiany, jednak nie przełożyła się ona na bramkowe okazje. Z biegiem czasu graczom gospodarzy zwyczajnie zaczynało brakować sił na konstruowanie kolejnych ataków, a defensywie „Nerazzurich” tylko w to graj. Bez problemu dowieźli wynik do samego końca i co najmniej do sobotniego meczu Fiorentiny z Lazio będą na fotelu lidera.
Jak wypadli Polacy? Łukasz Skorupski nie miał dzisiaj zbyt wiele pracy. Inter oddał tylko trzy celne strzały na bramkę, natomiast przy golu Skorupski nie miał nic do powiedzenia. Występ Piotra Zielińskiego należy ocenić pozytywnie. Szczególnie w pierwszej połowie pokazywał się często do gry, a także oddał groźny strzał, który minimalnie minął bramkę Handanovicia.
Było to już dziewiąte zwycięstwo graczy Interu w stosunku 1:0. Swoją grą po raz kolejny nie zachwycili nikogo, ale konsekwencji w dążeniu do celu może pozazdrościć im każdy. W następnej kolejce zagrają u siebie z kolejną rewelacją ligi – Sassuolo. Z kolei Empoli czeka wyjazd na spotkanie z Torino, w którym mamy nadzieję zobaczyć w wyjściowych składach trzech Polaków.











