Roma bardzo dobrze rozpoczęła sezon ligowy, wygrywając z Livorno. Na początku można śmiało powiedzieć, że wizja klubu się sprawdza, jednak dopiero po jakimś czasie będziemy mogli w stu procentach stwierdzić, czy przedsezonowa rewolucja wypaliła.
Po trzymiesięcznej przerwie ruszyła Serie A. Fani piłki z Półwyspu Apenińskiego z utęsknieniem wyczekiwali inauguracyjnej kolejki, która ruszyła w poprzedni weekend. W niej nastąpiło już nowe rozdanie kart, przede wszystkim z racji tego, że wielu piłkarzy, a także trenerów zmieniło swoje piłkarskie środowisko. Tak było w Romie, w której w porównaniu z poprzednim sezonem nastąpiło sporo zmian.

Sezon 2012/2013 był dla „Giallorossich” nieudany. Zajęli bowiem w ligowej tabeli siódme miejsce, które nie dawało im promocji gry w Lidze Europy. Nadzieją na obrót zdarzeń miał być finał Coppa Italia, lecz w nim piłkarze Romy musieli uznać wyższość swojego największego przeciwnika – Lazio. Dlatego włodarze klubu poszli po rozum do głowy i nie zamierzali popełnić błędów z poprzedniego sezonu. Teraz celem jest awans do europejskich pucharów. Aby to osiągnąć, drużyna ze stolicy Włoch ma znacznie większe szanse, bo dokonano kilku ciekawych transferów. Mocnym wzmocnieniem klubu było chociażby sprowadzenie Morgana De Sanctisa. Przez parę ostatnich sezonów występował on w Napoli, z którym niedawno zdobył wicemistrzostwo Serie A. Do tego Roma może się pochwalić świetną formacją ofensywną, głównie z racji tego, że na Stadio Olimpico pojawił się Gervinho. Piłkarz pochodzący z Wybrzeża Kości Słoniowej nie odegrał znaczącej roli w Arsenalu i z podkulonym ogonem znalazł sobie nowego pracodawcę. Obecne rozgrywki Serie A mają być dla niego udowodnieniem wysokiej jakości, którą trudno było dać zespołowi z Emirates Stadium. Kolejnym transferem, na który zdecydowali się działacze, jest Kevin Strootman z PSV Eindhoven. Holendra przedstawiać zbytnio nie trzeba, bo na boiskach Eredivisie był wyróżniającą się postacią.
Włodarze Romy zmienili także szkoleniowca. Od tego sezonu na ławce trenerskiej zasiada Rudi Garcia, doświadczony francuski coach, który większość kariery spędził w Ligue 1. Wcześniej przez pięć lat prowadził Lille, z którym zdobył mistrzostwo Francji. Tego szkoleniowca doskonale znają Ludovic Obraniak, a także Ireneusz Jeleń, którzy mieli przyjemność pracować z nim w czasie gry we francuskim zespole. Niewątpliwie 49-latka obdarzono sporym zaufaniem i wiele się od niego oczekuje. Z pewnością ma on odpowiednią ekipę, aby bez większych problemów walczyć o europejskie puchary. Jest to jego pierwszy klub poza Francją, wcześniej pracował tylko w swojej ojczyźnie. W Romie na każdej pozycji ma spory wybór, więc nie może narzekać. W szczególności nie powinien się martwić obsadą pozycji bramkarza, na której – jak wcześniej wspomniałem – ma doświadczonego Morgana De Sanctisa. Gdyby – odpukać – coś się stało Włochowi, szkoleniowiec może postawić na Bogdana Lobonta, doświadczonego Rumuna, który jest absolutnym numerem dwa w układance Garcii. Poszkodowanym w tej sytuacji jest nasz polski bramkarz, Łukasz Skorupski, który podczas letniego okienka transferowego przeniósł się do Italii z Górnika Zabrze. Niewątpliwie jest to bardzo dobry kierunek, jeśli chce się czegoś nauczyć, ale obecnie o regularnej grze może sobie jedynie pomarzyć.












